Eksperymentalne slow cinema, hybrydowe dokumenty, łamiące konwencje fabuły i filmowe eseje – kuratorzy sekcji Lost Lost Lost, Agnieszka Szeffel, Mariusz Mikliński i Mariusz Wojas, prezentują kino z obrzeży, filmy z ubiegłych lat zagubione w festiwalowym obiegu.
Na obrzeżach kina, poza orbitą dominujących nurtów i z dala od festiwalowych fleszy, jak co roku odnaleźliśmy godną uwagi reprezentację filmów o wyrazistym charakterze, skupionych na poszukiwaniach formalnych bardziej niż na opowiadaniu historii. Przekraczające granice gatunków hybrydy unikają atrakcji czy aktualności, za to mogą wywoływać opór. Do jak zwykle różnorodnego programu wracają znane nazwiska: Scott Barley, Ewelina Rosińska, Raul Domingues czy Jean-Claude Rousseau. Poszukując autentyczności, nurkujemy w świat postmodernistycznych metarefleksji. Z niepamięci wyciągamy na światło dzienne wczesną twórczość José Luisa Guerína – autora filmów prezentowanych w programie Nowych Horyzontów, takich jak W budowie, Fotografie z miasta Sylwii i W mieście Sylwii czy Gość. Choć Guerín wypowiada się z perspektywy lat 90. XX wieku, to w zaskakująco współczesnej Smudze cieni wpisuje się w nurt eksperymentujący z found footage, wynosząc go na wyższy poziom. Tak subtelnej gry z filmową materią już dawno nie doświadczyliśmy.

Smuga cieni, reż. José Luis Guerín
Inny, nie mniej zasłużony twórca, choć rebeliant mainstreamu, trafia po raz pierwszy do nowohoryzontowego programu i przyjedzie w tym roku do Wrocławia – to Fin Matti Harju, reżyser Natury. Jego obrazoburczy flirt z kinem gatunkowym, w ramach którego stworzył charakterystycznego męskiego antybohatera, niejednego widza sekcji Lost Lost Lost sprowokuje do śmiechu przez łzy. Harju tworzy głównie na taśmie 16 mm i Super 8, wykorzystuje materiały wideo w formacie cyfrowym i analogowym, łączy realizm z elementami pop-artu. Fabuła Natury, w której dwóch mężczyzn planuje napad na posiadłość krypto-milionera, jest jedynie pretekstem dla poszukiwań estetycznych, opartych na celowo niestabilnym języku filmowym. Narracyjne elipsy, które koncentrują uwagę widzów na trwaniu; feeria kolorów, działająca na wyobraźnię niczym miechunka na kubki smakowe; długie ujęcia chaszczy i rozkoszne opóźnianie kulminacyjnych potworności, to tylko wycinek pracy z formą.

Natura, reż. Matti Harju
Do Wrocławia przyjedzie też Irlandczyk Declan Clarke, ulubieniec europejskich festiwali. Jego filmy są refleksją nad jednostkowymi doświadczeniami, skontrastowanymi z wielkimi narracjami i analizą historycznych struktur władzy politycznej. Saturn and Beyond (2021), How I Became a Communist (2023),One Power for All the Land (2025) czy ostatni Love and the End of Romance in Czechoslovakia (2026) to tylko fragment jego przebogatej twórczości. W programie Lost Lost Lost pokażemy Jeśli się przewrócę, nie podnoś mnie (2024), film będący eksperymentalnym esejem, dotyczący relacji Samuela Becketta i niemieckiego reżysera teatralnego Waltera Asmusa, który w nim we własnej osobie występuje. W Berlinie, w 1974 roku Asmus pomaga Beckettowi przy jego pierwszej autorskiej inscenizacji Czekając na Godota. Wkrótce ich współpraca zawodowa przeradza się w przyjaźń, która przetrwa aż do śmierci pisarza. Clarke łączy w wyrazistą całość obrazy miejsc, które odwiedzał Beckett w Berlinie, z tekstem i z różnego rodzaju dowodami na istnienie (cytuje też liczną korespondencję artystów). Na podstawie faktów odmalowuje emocjonalny pejzaż relacji obu twórców. I jak pisał Cyril Neyrat w katalogu festiwalu FIDMarseille, gdzie film miał międzynarodową premierę, udaje mu się w ten sposób stworzyć „film beckettowski”. Jednocześnie jest to też spacer przez „beckettowski Berlin”, swoisty przewodnik po symbolach: otulone roślinnością, modernistyczne miasto, w którym pustka – puste, rozległe przestrzenie, puste, opuszczone wnętrza – gra znaczącą rolę. Także ów krajobraz staje się przestrzenią zabarwioną emocjonalnie.

Jeśli się przewrócę, nie podnoś mnie, reż. Declan Clarke
Gościem Nowych Horyzontów będzie też Gústav Geir Bollason, który wraz z Clémentine Roy wyreżyserował Carcasse (2017). Artyści od 2000 roku realizują projekty badające entropię w odniesieniu do krajobrazu. W 2012 roku na Islandii rozpoczęli pracę nad Carcasse – filmem oraz instalacją składającą się z obiektów z niego pochodzących, stworzoną we współpracy z lokalnymi rolnikami, i nad książką. Na wyspie ludzie i zwierzęta żyją w synergii zgodnie z rytmem natury. Minione technologie są wykorzystywane w nowatorski sposób. Carcasse kreuje wizję przyszłości, w której ludzkość powraca do archaicznych modeli przetrwania. Z chaosu wyłania się inny porządek.

Carcasse, reż. Clémentine Roy, Gústav Geir Bollason
Wśród debiutantów na polskiej scenie festiwalowej znaleźli się też reżyserzy, z którymi spotkanie z różnych powodów wywołało w nas wiele emocji. Zachwycił m.in. nieoczywisty Paryż w poemacie Mathilde Girard czy kobiecy świat na francuskiej prowincji w miniaturze Sophie Roger (obie reżyserki są współpracowniczkami Pierre'a Cretona); eksperymentowanie Sami'ego van Ingena z ocalałymi z pożaru resztkami filmu z lat 30.; fabuła Peruwiańczyka Felipe'a Esparzy Péreza Otwarte niebo, hołd dla pełnego ciszy i emocjonalnego żaru slow cinema; czy portret brazylijskiej klasy robotniczej w eksperymentującym z warstwą dźwiękową dokumencie Murilo Sallesa Zatoka. Jak pisał jeden z naszych widzów: Sekcja Lost Lost Lost nigdy nie zawodzi, bo nigdy nie wiadomo co przyniesie.
Agnieszka Szeffel, Mariusz Mikliński, Mariusz Wojas
Patronem medialnym sekcji Lost Lost Lost jest „Czas Kultury”.
Więcej informacji o programie sekcji znajdziecie na profilach @Bezruch filmowy – Facebook i Instagram.