7 lipca odkryjemy wszystkie karty – a będzie ich sporo, bo w finalnym programie znajdzie się blisko 300 różnych filmów, które od 23 lipca do 2 sierpnia będzie można oglądać na kinowych ekranach we Wrocławiu, a część z nich również na ekranach domowych (za sprawą edycji online, 23 lipca – 9 sierpnia). Nie musicie jednak czekać aż do lipca, jeśli już teraz chcecie zaplanować swoje festiwalowanie: w najbliższych tygodniach będziemy prezentować część programowych nowości i aktualizować najważniejsze informacje w tym artykule.
Festiwal to wspólnota: osób zakochanych w kinie, ludzi gotowych dyskutować do białego rana lub milczących razem przed wielkim ekranem. Było? Było. W ten (umówmy się: dosyć górnolotny sposób) opisujemy Nowe Horyzonty od ponad ćwierć wieku. Dlatego w tym roku, zamiast kolejnych słów, proponujemy filmowe czyny – zapraszamy na sekcję Instytucje, struktury, wspólnoty, w ramach której weźmiemy pod lupę różne formy wspólnotowości.
Kino kocha jednostki, bohaterki i bohaterów, którzy w pojedynkę wpływają na bieg historii i ratują świat. A gdyby tak przyznać się, że zależymy od innych? Że nasza względnie spokojna codzienność to nie indywidualna zdobycz, lecz efekt złożonych procesów, w tym dostępu do instytucji, gwarantujących nam – przynajmniej w założeniu – opiekę, edukację, bezpieczeństwo, sprawiedliwość, pomoc? W czasach głębokiego kryzysu politycznego, który oznacza między innymi powiększające się nierówności i demontaż instytucji publicznych, chcemy rozpocząć rozmowę o tym, co nas spaja i łączy.
Ta sekcja to portret zbiorowy instytucji, mniej lub bardziej formalnych struktur – tego, co tworzy ramy wspólnotowego życia. „Wspólnota jest tym, czego potrzebujemy, bo łagodzi to, co w nas najgorsze i wzmacnia to, co najlepsze” – powiedziała Lucrecia Martel (Bagno, Zama). Jej najnowszy film i zarazem pierwszy dokument w jej dorobku – Nasza ziemia (Nuestra Tierra, 2025) – to jeden z najważniejszych tytułów sekcji. Argentyńska reżyserka pracowała nad nim przez 14 lat, śledząc wydarzenia związane z zabójstwem Javiera Chocobara, lokalnego aktywisty, przedstawiciela rdzennej ludności. Film, który ogląda się w napięciu, niczym najlepszy thriller czy dramat sądowy, opowiada o tożsamości, dziedzictwie kolonializmu, o tym, komu służy prawo.

Złożymy też hołd zmarłemu w tym roku wybitnemu dokumentaliście, Frederickowi Wisemanowi, autorowi znakomitego Welfare (1975), filmu o amerykańskiej pomocy społecznej i ludziach w sidłach biurokracji. Claire Simon zabierze nas w Egzaminach wstępnych (Le Concours, 2016) za kulisy słynnej francuskiej szkoły filmowej, La Fémis, i do paryskiego szpitala publicznego w Naszych ciałach (Notre corps, 2023). Przypomnimy również nowatorskich, swego czasu budzących wiele kontrowersji Nienormalnych (1990), nakręconą w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym filmową hybrydę w reżyserii Jacka Bławuta. Kolejne tytuły z sekcji podamy wkrótce.
Siedmioro wspaniałych, a wśród nich Emi Buchwald ze swoim znakomitym debiutem. Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej będzie reprezentować polskie kino w czwartej edycji międzynarodowego konkursu Smart7 – wspólnej inicjatywy siedmiu europejskich festiwali, której przewodzą Nowe Horyzonty. Konkursowe filmy trafią na festiwalowe ekrany w Wilnie, Lizbonie, Madrycie, Klużu-Napoce, Rejkiawiku i Salonikach, a polska publiczność będzie mogła zobaczyć je w lipcu we Wrocławiu.
Rekomendowany przez Nowe Horyzonty kameralny film Emi Buchwald to opowieść o wchodzącej w dorosłość czwórce rodzeństwa, która próbuje odnaleźć własne ścieżki, nie tracąc przy tym łączących ich więzi.

Relacje – przede wszystkim rodzinne – wyznaczają rytm całego tegorocznego konkursu Smart7. Obok Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej w programie znalazły się: doceniony na MFF w Karlowych Warach litewski Svečias Vytautasa Katkusa – historia o młodym ojcu, który wraca do rodzinnego miasteczka, by sprzedać mieszkanie odziedziczone po śmierci rodziców, a tym samym skonfrontować się ze swoją przeszłością; Malul Vânăt Andreei Borțun – opowieść o matce wychowującej samotnie syna na rumuńskiej prowincji; Poly koritsistiko onoma to Patty Giorgosa Georgopoulosa – portret nastoletniej judoczki z Grecji; islandzki Eldarnir Ugli Hauksdóttir, w którym nadchodząca erupcja wulkanu jest tłem dla skomplikowanego romansu; kierujący oko na portugalskie środowisko filmowe (i złożone relacje w ekipie filmowej) Óculos de Sol Pretos Pedra Ramalhetego oraz hiszpański As liñas descontínuas Anxosa Fazánsa – historia nieoczekiwanego spotkania 50-letniej rozwódki i 28-letniej osoby transpłciowej.
W programie festiwalu znajdzie się także najnowszy film Hlynura Pálmasona – jednego z najlepszych, współczesnych reżyserów z Islandii. Jego kolejne dzieła sukcesywnie prezentujemy na festiwalu, a później dystrybuujemy szeroko w polskich kinach. Tak było z debiutanckimi Zimowymi braćmi (nagroda FIPRESCI na 17. Nowych Horyzontach), Białym, białym dniem, Godland i Miłością, która zostaje. Joannę D’Arc, którą zaprezentujemy premierowo w Polsce na 26. Nowych Horyzontach, można potraktować, jako przypis do Miłości, która zostaje, ale też oglądać zupełnie niezależnie od projektu, z którego wykiełkowała. Minimalistyczny, liryczny film Pálmasona jest opowieścią o tworzeniu i destrukcji, o dziecięcej wyobraźni, o dzikości w nas i tej wokół. Tytułowa Joanna to kukła zbudowana na surowym skrawku islandzkiego wybrzeża. Smagana wiatrem, siekana deszczem, skuta lodem, palona słońcem, zasypywana gradem strzał z dziecięcych łuków; odradza się i słabnie, ulega i walczy z siłami natury i równie bezwzględną potęgą ludzkich emocji. Rozgrywająca się w niesłychanie dramatycznej scenerii zmieniających się pór roku, Joanna… skupia się na procesie, napięciu między trwaniem i zmianą, a dzieciństwo – jak mało który etap w życiu – jest esencją nieustannej zmiany, zakotwiczonej w kruchym rodzinnym status quo.
autorka opisu: Małgorzata Sadowska
