Teren przenikania się kina i sztuki. Przestrzeń eksperymentu: artystów z formą filmową, a filmowców z konceptualną narracją. Napędzane ciekawością artystów i ich poszukiwaniami nowych narzędzi do opowiadania o tym, co nas otacza, filmy z Frontu Wizualnego są różnorodne – tak jak różnorodne są osobowości i doświadczenia ich twórców.
Zapraszamy na deliryczną operę irańskiego artysty wizualnego, kompozytora i reżysera, działającego pod pseudonimem Filmsaaz. Wyśpiewany w ariach i uwerturach Wolfgang to opowieść o depresyjnym muzyku, który na emigracji w Paryżu zaczyna łudzić się, że jest Mozartem. Osadzony w surrealistycznym świecie Wolfgang łączy wątki fikcje z autofikcją, sztukę wideo, performance w hybrydową całość – jednocześnie intymną i absurdalną.
W obszarze filmowej autofikcji poruszają się również antropomorficzne kojoty w queerowej animacji Orian Barki i Meriem Bennani. Bouchra jest zapisem uczuciowego kryzysu i raportem o lesbijskim życiu Nowego Jorku – opowiadanym z ironicznym zapałem i detalami. Jak w najlepszych ploteczkach, randkowe wzloty, upadki i erotyczne podboje przerywane są momentami refleksji nad kondycją własną i świata oraz oceną niełatwych relacji na linii córka-matka.

Bouchra, reż. Orian Barki, Meriem Bennani
O córkach i matce opowiada Magdalena Chmielewska w swoim debiucie. Ciało Teresy to błyskotliwa wiwisekcja rodzinnego organizmu. Nakręcony z czułością i dyskretnym poczuciem humoru film, płynnie przechodzi od realnych wydarzeń do fikcyjnych, od intymnych rozmów do transowych scen tańca. Odkleja się od rzeczywistości i znienacka wkracza w rejestr snu o tym, kim mogłoby się też być lub o tym, co zostało wyparte. Nie rekonstruuje sekwencji wydarzeń, lecz obnaża ich ukryte znaczenia.
Za to bohaterka Złudzenia, najnowszego filmu Bena Riversa, żyje w świecie, z którego zniknęli wszyscy dorośli. Zmierzając w nieznane, spotyka na swojej drodze samotne postaci, które ukazują jej alternatywne style życia. Reżyser łączy elementy kina postapokaliptycznego, poetykę snu i konwencję posępnej, współczesnej baśni, niezmiennie zafascynowany życiem outsiderów wobec głównego nurtu społeczeństwa.
Do fascynującej krainy grzybów zabiera nas litewska reżyserka Aistė Žegulytė, w swoim eksperymentalnym dokumencie Błogosławieni niszczyciele, w którym przygląda się działalności tych tajemniczych organizmów. Równocześnie szkicuje inspirujący model myślenia o ekologii, sztuce i religii, rodzaj mikologicznej eschatologii, gdzie procesy umierania są jednocześnie procesami odnawiania życia. Reżyserka, dosłownie i w przenośni, zmienia ekran w szkiełko od mikroskopu albo lunetę, łączy materię z transcendencją, glebę i niebo.

Błogosławieni niszczyciele, reż. Aistė Žegulytė
W eseju Pory roku Maureen Fazendeiro opowiada o portugalskim regionie Alentejo, łącząc obserwację codziennego życia jego mieszkańców z archeologią, folklorem, historią i geografią. Reżyserka śledzi codzienne życie regionu, porównuje swoje obserwacje z lekturą dziennika niemieckich archeologów. Do narracji wplata legendy, pieśni i lokalne rytuały.
Szczególne miejsce w programie Frontu Wizualnego zajmuje program Widzenie peryferyjne, który przygotowała Weronika Adamowska. Kuratorka filmowa i współzałożycielka festiwalu HerDocs wychodzi od pojęcia „widzenia peryferyjnego”, czyli umiejętności patrzenia kątem oka, a co za tym idzie – zdolności wychwytywania tego, co nie mieści się w centrum kadru. Podobno od nieustannego scrollowania zawęża się pole widzenia, czego symptomem jest większa ilość potłuczonych lusterek w samochodach (a także bardziej zuniformizowana wizja świata). Jej program jest zaproszeniem do ćwiczeń z patrzenia, ale też myślenia o tym, co nieostre, nieuprzywilejowane lub ledwo dostrzegalne.
Ewa Szabłowska