Gdy mowa o kinie azjatyckim, trudno nie pomyśleć o Wchłoniętym przez Orient. Blog Sławomira Wasińskiego to miejsce pełne wnikliwych analiz i rekomendacji – od najważniejszych premier po festiwalowe odkrycia. Jak co roku Sławek przygotował dla Was autorski przewodnik po azjatyckich filmach z programu festiwalu. Jeśli zastanawiacie się, których tytułów nie warto przegapić, oddajemy mu głos.
Sekcja Fale gości reżysera, który polskiej publiczności znany jest za sprawą takich tytułów jak Keiko (2022) i Wszystkie długie noce (2024). Na wybitność najnowszego filmu Miyake składają się dwa czynniki: głęboki i bardzo trafny namysł nad życiem układanym ze słów oraz nad tym, że czasem słowa nie są potrzebne, wystarczają krajobrazy; a także atmosfera, której dawno nie doświadczyłem w żadnym filmie – wyciszona, melancholijna, przywodząca na myśl filmy oglądane na Nowych Horyzontach 15–20 lat temu. Bez wątpienia będzie to dla mnie jeden z najważniejszych filmów (jeśli nie najważniejszy!) tej edycji festiwalu. Być może dla kogoś z Was również, zachęcam by się o tym przekonać.
W sekcji Odkrycia znalazł się nagrodzony w Wenecji debiut Anuparny Roy. Reżyserka wydaje się być odważnym i niezwykle potrzebny głosem w patriarchalnym systemie (i przemyśle filmowym), w którym zmiany są konieczne. Kameralna historia o dwóch kobietach mających siebie i marzenia o „byciu kimś” może okazać się kierunkiem w dobrą stronę.
Przyzwyczajono nas, że wśród kina nietuzinkowego i eksperymentującego zarówno z formą oraz treścią, serwowanego w sekcji Lost Lost Lost, często pojawiają się przedstawiciele z Azji. Tym razem trafiamy na spacer do Korei, podczas którego zetkną się pogranicza sztuk – malarstwa, filmu i poezji. Wiele wskazuje na to, że warto będzie przeżyć w kinie tę krótką, medytacyjną chwilę – choć, z uwagi na charakter sekcji, tylko dla odważnych.
Ulokowany w sekcji Pokazów Galowych najnowszy film Hamaguchiego to z kolei wskazanie – jako potencjalnie polecanego dzieła – niezwykle łatwe, ponieważ reżyser od kilku lat ma nad wyraz świetną passę, a takie tytuły jak Drive My Car (2021) czy Zła nie ma (2023) tylko to potwierdzają. Japoński reżyser umie opowiadać pięknie o sprawach trudnych i ważnych, i wygląda na to, że udało mu się to po raz kolejny.
Sprawy ważne nie wiążą się wyłącznie doczesnością, nad czym Sompot Chidgasornpongse pochyli się w filmie przypisanym do głównej sekcji konkursowej tegorocznego festiwalu. Kwestie wiary i religijnych obrzędów w zderzeniu z codziennym życiem i świeckością świata zdają się być interesującymi rozważaniami, tym bardziej jeśli kwestie te ma poruszać wielopokoleniowa rodzina podczas podróży po świętych miejscach. Czyżby miał się to okazać gorzki komentarz nad kondycją współczesnych przedstawicieli wiary? Przekonajmy się o tym wspólnie.