Istota rzeczy stałych i niezmiennych jest coraz większą wartością w tym galopującym świecie. Na przykład filmy mistrzyń i mistrzów kina w programie festiwalu; najnowsze dzieła osób, które od razu prowokują reakcję: „biorę w ciemno, bo to będzie prawdziwa uczta”. Dzień, w którym ona wraca Honga Sang-soo, Powrót do domu Tsaia Ming-lianga, Moja żona płacze Angeli Schanelec i Cała reszta to szum Nicolása Peredy znajdą się w programie 26. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty (23 lipca – 2 sierpnia we Wrocławiu, online do 9 sierpnia). Wśród rzeczy niezmiennie opłacalnych jest festiwalowy karnet, który pozwoli Wam najpełniej cieszyć się mistrzowskim kinem.
Najnowszy film Hong Sang-soo znalazł się w programie Panoramy na ostatnim Berlinale. Czarno-biały, minimalistyczny, znajomy, a jednak zaskakujący i świeży, Dzień, w którym ona wraca to powrót do stałych motywów, rozpoznawalnego stylu, długich ujęć (najdłuższe trwa 17 minut!), ulubionych wątków i aktorów. Bohaterką tej opowieści jest aktorka, która zagrała w niezależnej produkcji i teraz udziela serii wywiadów, które są także sposobem na rozmowę z samą sobą. Wypełniony najprostszymi gestami, ulokowany w najzwyklejszych (a jednak, jak to u Honga, za każdym razem dziwnie magicznych) miejscach, oparty na zwykłych (a przecież niezwykłych) rozmowach, najnowszy film koreańskiego mistrza jest ćwiczeniem z akceptacji siebie i życia takim, jakie ono jest.
Małgorzata Sadowska

Ręcznie rzeźbione kino – tak mówi o najnowszym etapie swojej twórczości Tsai Ming-liang, odrzucając zasady narzucane przez przemysł filmowy. Prezentowany na festiwalu w Wenecji Powrót do domu jest więc także symbolicznym powrotem do podstaw: pracą z najbliższym otoczeniem, bez scenariusza, w trzyosobowym zaufanym gronie, które nie dzieli się na profesjonalistów i amatorów. Do nakręcenia tej minimalistycznej opowieści wystarczyły dwa tygodnie, aparat Leica i cyfrowa kamera Canon. Przy ich pomocy twórca Kapryśnej chmury podpatrzył, podsłuchał (pejzaż dźwiękowy tego filmu to rewelacja!) i zarejestrował życie laotańskej wsi, do której na krótkie wakacje przyjaciel reżysera, Anong. Wyemigrował stąd przed laty, jak wielu innych Laotańczyków. Choreografia codziennego życia i jego krucha architektura, kształtowana przez przypływy i odpływy ludzi i pieniędzy; słowa wypowiadane w języku, którego nikt nam nie tłumaczy, wreszcie zaskakująca nie-obecność głównego bohatera – wszystko to składa się na minimalistyczny, a przy tym złożony portret życia toczącego się pomiędzy stagnacją, a ciągłą zmianą.
Małgorzata Sadowska

Jak to się dzieje, że niektóre pary błyskawicznie się rozpadają, a inne potrafią przetrwać dekady? Czy podstawą długiego związku jest wspólny język, fizyczna bliskość, wierność, a może codzienny wysiłek włożony w budowę wspólnego życia: posiłki, drobne gesty, spacer po parku, spontaniczny taniec? Angela Schanelec (bohaterka retrospektywy na 21. NH) szkicuje portret pary w kryzysie małżeńskim. To jeden z ulubionych tematów kina. Jednak w obiektywie Schanelec nic nie jest oczywiste i historia, jakich wiele, została pokazana zagadkowo, z unikalnym dla reżyserki, antynaturalistycznym sznytem i metafizycznym pięknem.
Kolejne sceny z życia Thomasa i Carli migawkowo naświetlają strukturę ich związku. Realizm filmu, mocno osadzonego w berlińskiej topografii, jest zwodniczy. Przestrzeń, w jakiej poruszają się bohaterowie, to raczej pejzaż wewnętrzny – snu, gdzie wydarzenia mogą, ale nie muszą następować po sobie w chronologicznej ciągłości. Albo retrospekcji, gdzie liczą się tylko najważniejsze elementy, kluczowe dla dramaturgii historii miłosnej. Dotarcie do emocjonalnej prawdy – tego, co zdarzyło się między Thomasem, jego żoną i instruktorem tańca, wydaje się możliwe tylko poprzez analizę chwil. Życie to konstrukcja w procesie i nic dziwnego, że plac budowy jest centralną miejscówką i metaforą opowieści o miłości.
Ewa Szabłowska

Błyskotliwy, inteligentny, skrzący się humorem film Nicolása Peredy, (doskonale znanego nowohoryzontowej widowni) był ozdobą tegorocznej sekcji Forum na Berlinale. Meksykański reżyser, który ma słuch absolutny do dialogów, relacyjnych niuansów i absurdów codziennego życia, w rekordowych 70 minutach zamknął kapitalną opowieść o tym, jak w świecie sztuki funkcjonują kobiety, a jak mężczyźni. To także film o hałasach, dźwiękach, rytmie, przyjaźni, rywalizacji i męskim ego – tak wielkim, że nie mieści się w kuchni.
Do skomponowania Cała reszta to szum minimaliście Peredzie wystarcza jedno wnętrze i kilkoro bohaterów: trzy kompozytorki, dziennikarz telewizyjny i tak zwany wielki artysta. Toczonej tu – częściowo do kamery, częściowo off the record – rozmowie, akompaniują rozmaite sąsiedzkie dźwięki, te zza ściany i te zza okna. Czy najlepsza sztuka bierze się z tego codziennego szumu, z którego kobiety po cichu destylują muzykę życia? Czy może warunkiem powstania arcydzieła jest całkowita izolacja od rodzinnych i ulicznych hałasów? Te całkiem poważne pytania Pereda kwituje finałem, który zasłużył na przejście do historii kina.
Małgorzata Sadowska

Na 26. Międzynarodowy Festiwal Filmowy Nowe Horyzonty zapraszamy do Wrocławia w dniach 23 lipca – 2 sierpnia, a do 9 sierpnia będzie można zaprosić festiwal również do swoich domów – za sprawą pokazów online. Pełny program wydarzenia zaprezentujemy 7 lipca, ale w najbliższych tygodniach będziemy stopniowo chwalić się nowościami.