Mama, tata, dzieci, pies. Oraz Islandia. Hlynur Pálmason potraktował swoją rodzinną wyspę jako pełnoprawnego bohatera Miłości, która zostaje, rozpisując całą opowieść na tle zmieniających się pór roku tego niezwykłego miejsca. Historia sportretowana w Miłości to jedno – już same islandzkie krajobrazy mają w sobie niezwykłą siłę, dla której warto wybrać się do kina.
Miłość do tej niezwykłej wyspy zostawiła w formie pięknych zdjęć także Natalia Ratajczyk – znakomita fotografka, która od kilku lat dokumentuje kolejne edycje Nowych Horyzontów, a która na co dzień mieszka na Islandii. Film Hlynura już w ten piątek trafi na ekrany kin, a dziś, w ramach wizualnego wprowadzenia w atmosferę Miłości, na swoich podręcznych ekranach możecie obejrzeć fotorelację Natalii. I przeczytać o wspaniałej filozofii wszystko się ułoży, która wypełnia również dzieło Pálmasona.
Psst! Jeśli chcecie znaleźć się odrobinę bliżej Islandii, to wybierzcie się na piątkowy (20 marca) seans Miłości w Kinie Żeglarz w Jastarni, który poprzedzi prelekcja Klaudii Elwart współtwórczyni projektu Ślady Szlachë, a do tego na miejscu znajdziecie książkowe prezenty dla widzek od wydawnictwa WAB. Dziękujemy i zapraszamy tym mocniej!
Jak żyje się na wyspie położonej na styku płyt tektonicznych?
O Islandii często mówi się – z nutą grozy – że to kraina ognia i lodu. I rzeczywiście coś w tym jest. Natura potrafi tu być bezwzględna. Czuję jednak – mieszkając na wyspie od ponad roku – że walki żywiołów, które toczą się tutaj przez wszystkie miesiące, przestały mnie przerażać. Powiem więcej: kiedy natura gra pierwsze skrzypce, zaskakująco łatwo jest się jej poddać.
Wyobrażacie sobie przekładać ważne spotkanie online, bo czekacie aż wasz landlord podłączy dom do traktora i w ten sposób odzyskacie prąd odebrany wcześniej przez pogodę? I tak naprawdę to wciąż macie fart, bo robi to tylko dlatego, że musi wydoić krowy. Takie właśnie są uroki życia na islandzkiej wsi!

Na Islandii są dwie pory roku – lato i zima. Lato nie rozpieszcza temperaturami, ale ma jedną ogromną zaletę: białe noce. W czasie przesilenia letniego słońce świeci nawet przez ponad 21 godzin. To idealna wymówka do „nocnych” eskapad na pobliski klif i długich podróży po wyspie.

Po drugiej stronie medalu są długie, zimowe noce. W najciemniejszym okresie słońce pojawia się na zaledwie 3–4 godziny dziennie. Jeśli pogoda dopisuje, są to jednak godziny niezwykłe – niebo zamienia się wtedy w różowo-brzoskwiniowy spektakl. Ciemność ma też swoją nagrodę: pozwala obserwować zorzę polarną, której próżno szukać latem. To wszystko w kontraście do bezwzględnych zamieci śnieżnych i sztormów, gdzie siła wiatru osiąga nawet 130 km/h.



Są tu też lodowce, które każdego roku zmieniają swoje kształty. Na wyspie nic nie jest stałe, podobnie lodowe jaskinie znikają, by następnej zimy pojawić się w zupełnie innym miejscu.

A jak można spać spokojnie – wiedząc, że zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od sypialni znajduje się wulkan, który w każdej chwili może się obudzić? Życie w takim miejscu nabiera innej perspektywy, ale wbrew pozorom nie jest przepełnione lękiem.

W świecie, w którym tak łatwo o przebodźcowanie, Islandia powinna być przepisywana jako remedium na problemy. Ta wyspa to aż w 62% tundra, której minimalistyczne piękno rozciąga się przed nami aż po horyzont. Poprzecinana od czasu do czasu górami, jeziorami i wodospadami.

Tekstury: gładkie, lodowe powierzchnie, szorstkie pola lawowe, miękkie, mięsiste mchy… Wszystko czuwa nad naszą uważnością, haptycznie uwodzi, pozwalając na pełną imersję w otoczenie.



Na Islandii życie toczy się inaczej. Niedzielny spacer nad lodowiec jest tu tak samo zwyczajny jak mijanie wodospadów w drodze do sklepu po chleb. W tej surowej scenerii szczególnie wyraźnie widać prozę życia – relacje, codzienność, małe gesty, które rozgrywają się gdzieś pomiędzy wielkimi krajobrazami.
I właśnie taka jest opowieść z filmu Miłość, która zostaje– cicha, uważna, skupiona na tym, co dzieje się między ludźmi, kiedy życie zaczyna się zmieniać.
Islandczycy mają na to swoje powiedzenie:
Może nie od razu. Może nie tak, jak planowaliśmy. Ale ostatecznie zawsze znajdzie swoją drogę.
Natalia Ratajczyk