English

Top 10 Uli Śniegowskiej, czyli kino niezależne z USA (i nie tylko)

9/08/21
Truflarze, reż. Michael Dweck, Gregory Kershaw
„Złota dziesiątka” dyrektorki artystycznej. Sprawdź top 10 Ewy Szabłowskiej

Stany Zjednoczone to nie tylko Hollywood – co od lat udowadniamy na American Film Festival, ale też podczas Nowych Horyzontów. Jakie perełki amerykańskiego kina niezależnego znalazły się w programie tegorocznej odsłony wrocławskiego festiwalu? Oddajemy głos Uli Śniegowskiej, dyrektorce AFF.

W mojej „złotej dziesiątce” skupiam się na filmach z American Film Festival Label – tymi, które mogłyby równie dobrze pojawić się na naszym listopadowym festiwalu. Niektóre z nich „czekały” na obecność w programie wręcz od zeszłego roku, gdy pandemia uniemożliwiła pokazanie ich na zeszłorocznej edycji. 

Kryjówka Johna, reż. Pascual Sisto

 

Po pierwsze polecam konkursową Kryjówkę Johna, debiut Pascuala Sisty – artysty wizualnego pochodzenia hiszpańskiego, na co dzień związanego z Nowym Jorkiem. Film miał być pokazywany na zeszłorocznym Cannes, ujrzał światło dzienne na hybrydowym Sundance, wreszcie trafia na duży ekran. Jak można się spodziewać, film jest wizualnie wysmakowany, ale i zaskakujący fabularnie oraz trzymający w napięciu. To w gruncie rzeczy thriller psychologiczny, rzadko obecny gatunek w konkursie NH!

Rezydencja pod Truskawką, reż. Albert Birney, Kentucker Audley

Także dzięki pokazom na Sundance, gdzie odkryliśmy ten film, przeniesiemy się do Rezydencji pod Truskawką, zbudowanej ze wspomnień mistrzów neo-mumblecore’u, czyli no-budge’u (filmów powstałych praktycznie bez budżetu) Alberta Birneya i Kentuckera Audleya (gościł na AFF-ie dwukrotnie). Ten film w pełni zasługuje na miejsce w sekcji Nocne Szaleństwo – jest strasznie i śmiesznie! 

Zola, reż. Janicza Bravo

„Metkę” AFF nosi też odlotowa, wybuchowa Zola, oparta na autentycznej historii opowiedzianej przez jej bohaterkę i narratorkę w kilkudziesięciu tweetach. Seks, drugs i słońce Florydy – babska wersja Spring Breakers. Jazda bez trzymanki. 

Truflarze, reż. Michael Dweck, Gregory Kershaw

Podobnie jak Zola, od stycznia 2020 roku (kiedy mieli swoją premierę światową na Sundance) czekali na Was Truflarze – wspaniały portret potrójny staruszków (i ich piesków) parających się zbieraniem drogocennych grzybów. Warto było czekać, by tę medytację o przemijaniu obejrzeć na dużym ekranie. 

The Sparks Brothers, reż. Edgar Wright

W sekcji Pokazy specjalne znalazł się z kolei porywający dokument o autorach muzyki (i aktorach drugoplanowych) Annette Leosa Caraxa, najlepszym najmniej znanym duecie lat 80., 90. i… 2020-tych? 

A-ha, reż. Thomas Robsahm, Aslaug Holm

Sentymentalną podróż w lata młodości dzisiejsi czterdziestolatkowie mogą odbyć też dzięki kolejnemu filmowi muzycznemu i zanucić „Teeeejk on miiiiii” z nadal szaleńczo przystojnym liderem norweskiej grupy. Mam nadzieję, że nie będę sama w sali…

Wiejski detektyw: cykl pieśni, reż. Bill Morrison

Amerykańskim „elementem” na NH, pokazywanym w sekcji Oslo-Reykjavik, jest też nowy film nowojorczyka Billa Morrisona. To fenomenalna transformacja – w eksperyment wizualny i dźwiękowy – odnalezionej na dnie morza taśmy z komercyjnym filmem radzieckim. I znów mamy też medytację nad przemijaniem.

Hôtel Monterey oraz Wieści z domu, reż. Chantal Akerman, 

Na tej samej „amerykańskiej fali” polecam spojrzenie Chantal Akerman na Stany lat 70. Jak zwykle u tej reżyserki, przyglądamy się bardziej ludziom, ich samotności i światom wewnętrznym niż architekturze czy wielkomiejskiemu życiu. Cała retrospektywa zresztą zasługuje na szczególną uwagę, Akerman jest zdecydowanie zbyt mało znana – a bardzo aktualna. 

Krótkie filmy Mariusza Wilczyńskiego

Jeśli podobał Wam się wielokrotnie nagradzany film Zabij to i wyjedź z tego miasta, musicie koniecznie nadrobić wcześniejszą twórczość Wilczyńskiego, formy krótkometrażowe i bardzo krótkie „notatki” wykonane ruchomym obrazem. Przemyślne i zabawne.

Gorączka, reż. Kirył Serebrennikow

W sekcji Mistrzowie nie omińcie Gorączki Kiryła Serebrennikowa. I nie zraźcie się po pierwszych minutach filmu. To jazda bez trzymanki, którą należałoby oglądać kilka razy, by docenić intertekstualną i międzygatunkową grę oraz historię toczącą się na trzech poziomach czasowych. Jak powiedział znajomy krytyk: każdy ma takich superbohaterów, na jakich zasłużył. 


czytaj także
Program Nowe Horyzonty już od czwartku. Polecamy performans Mariusza Wilczyńskiego 10/08/21
Branża 10. warsztaty A Sunday in the Country w ramach 21. MFF Nowe Horyzonty 11/08/21
Branża No Problemo Music i Big Sync Music - warsztat o roli muzyki w filmie 6/08/21
Polecamy Moda kocha kino 6/08/21

Newsletter

OK