Słowo na przywitanie:
hæ /haiː/ – cześć
Słowo wielofunkcyjne:
ást /auːst/ – miłość
Słowo niby proste, ale tak naprawdę dosyć trudne:
fjölskyldu /ˈfjœlscɪltʏ/ – rodzina
Słowo na rozluźnienie atmosfery:
hundur /ˈhʏntʏr/ – pies
A po seansie przyda się „þetta er svo flott kvikmynd!” /ˈθɛhta ɛr svoː flɔht ˈkʰvɪkˌmɪnt/, czyli „to jest naprawdę świetny film!”. Założymy się, że właśnie tak skwitujecie seans Miłości, która zostaje, od dziś zadomawiającej się na ekranach polskich kin. To piękna (i wizualnie, i w warstwie samej opowieści) historia o rodzinie na życiowym zakręcie, podana z ostrym jak północy wiatr, islandzkim humorem. W ramach nowohoryzontowego kącika lingwistycznego przygotowaliśmy więc kilka słówek, które pomogą Wam lepiej przygotować się przed pokazem, a później także zabłysnąć na różnych wydarzeniach towarzyskich.

Nowy film Hlynura Pálmasona (Biały, biały dzień, Godland) łączy w sobie nordycką powściągliwość i ogromną dawkę niepodrabialnego, północnego humoru. To historia o rozpadzie pewnej rodziny, będąca zaskakującą hybrydą emocji i stylów: jest intymna i melancholijna, ale jednocześnie pełna rozmachu; niezwykle czuła, ale zarazem szydercza i slapstickowa. Pálmason odmalowuje życiowe bardo – stan zawieszenia, w jakim znajdują się jego bohaterowie: małżeństwo i ich troje dzieci. Magnus jest marynarzem na statkach rybackich, a Anna to artystka marząca o przełomie w karierze. Każde z nich na własną rękę próbuje posklejać rodzinę, ale to Magnus czuje się tym wyrzuconym za burtę. Studium rozstania jest dla Pálmasona okazją do przyjrzenia się – z ironią i czułością – mężczyznom, dryfującym, zagubionym, szukającym dla siebie nowych ról. Nawigując pomiędzy porami roku (film przedstawia okrągły rok z życia rodziny), portretując surowy pejzaż Islandii, obsesyjnie przyglądając się maszynom, reżyser bezbłędnie znajduje wizualne ekwiwalenty uczuciowego i egzystencjalnego rozchwiania. Ten przejmujący i nieodparcie śmieszny film jest jednym z najwspanialszych hołdów złożonych miłości, jakie stworzyło kino.