English

„Miłość, która zostaje”: wszystko się ułoży. Islandia okiem Natalii

Wczoraj
fot. Natalia Ratajczyk
„Ćwiczenie się w odwadze”. Dlaczego warto zgłosić film do Shortlisty? Adoptuj psiaka, czyli prawdziwa miłość, która zostaje

Mama, tata, dzieci, pies. Oraz Islandia. Hlynur Pálmason potraktował swoją rodzinną wyspę jako pełnoprawnego bohatera Miłości, która zostaje, rozpisując całą opowieść na tle zmieniających się pór roku tego niezwykłego miejsca. Historia sportretowana w Miłości to jedno – już same islandzkie krajobrazy mają w sobie niezwykłą siłę, dla której warto wybrać się do kina.

Miłość do tej niezwykłej wyspy zostawiła w formie pięknych zdjęć także Natalia Ratajczyk – znakomita fotografka, która od kilku lat dokumentuje kolejne edycje Nowych Horyzontów, a która na co dzień mieszka na Islandii. Film Hlynura już w ten piątek trafi na ekrany kin, a dziś, w ramach wizualnego wprowadzenia w atmosferę Miłości, na swoich podręcznych ekranach możecie obejrzeć fotorelację Natalii. I przeczytać o wspaniałej filozofii wszystko się ułoży, która wypełnia również dzieło Pálmasona.

Zaplanuj seans filmu

Psst! Jeśli chcecie znaleźć się odrobinę bliżej Islandii, to wybierzcie się na piątkowy (20 marca) seans Miłości w Kinie Żeglarz w Jastarni,  który poprzedzi prelekcja Klaudii Elwart współtwórczyni projektu Ślady Szlachë, a do tego na miejscu znajdziecie książkowe prezenty dla widzek od wydawnictwa WAB. Dziękujemy i zapraszamy tym mocniej!

Złap oddech. Islandia okiem Natalii Ratajczyk (oraz dlaczego warto pójść do kina na Miłość, która zostaje)

Jak żyje się na wyspie położonej na styku płyt tektonicznych?

O Islandii często mówi się – z nutą grozy – że to kraina ognia i lodu. I rzeczywiście coś w tym jest. Natura potrafi tu być bezwzględna. Czuję jednak – mieszkając na wyspie od ponad roku – że walki żywiołów, które toczą się tutaj przez wszystkie miesiące, przestały mnie przerażać. Powiem więcej: kiedy natura gra pierwsze skrzypce, zaskakująco łatwo jest się jej poddać.

Wyobrażacie sobie przekładać ważne spotkanie online, bo czekacie aż wasz landlord podłączy dom do traktora i w ten sposób odzyskacie prąd odebrany wcześniej przez pogodę? I tak naprawdę to wciąż macie fart, bo robi to tylko dlatego, że musi wydoić krowy. Takie właśnie są uroki życia na islandzkiej wsi!

Po pierwsze: kontrasty

Na Islandii są dwie pory roku – lato i zima. Lato nie rozpieszcza temperaturami, ale ma jedną ogromną zaletę: białe noce. W czasie przesilenia letniego słońce świeci nawet przez ponad 21 godzin. To idealna wymówka do „nocnych” eskapad na pobliski klif i długich podróży po wyspie.

Po drugiej stronie medalu są długie, zimowe noce. W najciemniejszym okresie słońce pojawia się na zaledwie 3–4 godziny dziennie. Jeśli pogoda dopisuje, są to jednak godziny niezwykłe – niebo zamienia się wtedy w różowo-brzoskwiniowy spektakl. Ciemność ma też swoją nagrodę: pozwala obserwować zorzę polarną, której próżno szukać latem. To wszystko w kontraście do bezwzględnych zamieci śnieżnych i sztormów, gdzie siła wiatru osiąga nawet 130 km/h.

Są tu też lodowce, które każdego roku zmieniają swoje kształty. Na wyspie nic nie jest stałe, podobnie lodowe jaskinie znikają, by następnej zimy pojawić się w zupełnie innym miejscu.

A jak można spać spokojnie – wiedząc, że zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od sypialni znajduje się wulkan, który w każdej chwili może się obudzić? Życie w takim miejscu nabiera innej perspektywy, ale wbrew pozorom nie jest przepełnione lękiem.

Po drugie: ascetyczne pejzaże

W świecie, w którym tak łatwo o przebodźcowanie, Islandia powinna być przepisywana jako remedium na problemy. Ta wyspa to aż w 62% tundra, której minimalistyczne piękno rozciąga się przed nami aż po horyzont. Poprzecinana od czasu do czasu górami, jeziorami i wodospadami.

Po trzecie: piękno detalu

Tekstury: gładkie, lodowe powierzchnie, szorstkie pola lawowe, miękkie, mięsiste mchy… Wszystko czuwa nad naszą uważnością, haptycznie uwodzi, pozwalając na pełną imersję w otoczenie.

Na Islandii życie toczy się inaczej. Niedzielny spacer nad lodowiec jest tu tak samo zwyczajny jak mijanie wodospadów w drodze do sklepu po chleb. W tej surowej scenerii szczególnie wyraźnie widać prozę życia – relacje, codzienność, małe gesty, które rozgrywają się gdzieś pomiędzy wielkimi krajobrazami.

I właśnie taka jest opowieść z filmu Miłość, która zostaje– cicha, uważna, skupiona na tym, co dzieje się między ludźmi, kiedy życie zaczyna się zmieniać.

Islandczycy mają na to swoje powiedzenie:

Þetta reddast.
Wszystko się ułoży.

Może nie od razu. Może nie tak, jak planowaliśmy. Ale ostatecznie zawsze znajdzie swoją drogę.

Natalia Ratajczyk


czytaj także
Dystrybucja Kochasz te filmy? To pokochasz także „Miłość, która zostaje” 13/03/26
Program „Joanna D’Arc” Hlynura Pálmasona w programie 26. MFF Nowe Horyzonty 11/03/26
Nowe Horyzonty VOD „Sirât” nagrodzony Orłem! 10/03/26
Nowe Horyzonty VOD Dokumenty po horyzont. Poradnik podróżniczo-filmowy razem z NH VOD 9/03/26

Newsletter

OK