English

Festiwalowe TOP 10 Ewy Szabłowskiej

9/08/21
Higiena społeczna, reż. Denis Côté
„Złota dziesiątka” dyrektorki artystycznej. Sprawdź top 10 Ewy Szabłowskiej

Staruszka odkrywająca aplikację do wskrzeszania zmarłych. Aspirująca artystka, która chce zrobić zaangażowany spektakl teatralny na fiordach Oslo. Przystojny fotograf zakochany w dwóch kobietach będących siostrami. Zapraszamy na festiwalowe dzikie ścieżki, gdzie czają się nieprzewidywalni bohaterowie i bohaterki, obok których nie da się przejść obojętnie, oraz radykalne idee, które nie chcą wyjść z głowy. 

Oto subiektywny przewodnik po odważnych, poruszających i wchodzących na grząski grunt produkcjach, który przygotowała Ewa Szabłowska, selekcjonerka programowa MFF Nowe Horyzonty.

Wściekły błysk, reż. Ainhoa Rodríguez

Zmysłowy, surrealistyczny debiut hiszpańskiej artystki, który zgodnie z tytułem, uderza z dziką energią i olśniewa pięknem. To kronika wydarzeń rozgrywających się przez kilka dni w sennym miasteczku, która rozwija się onirycznie w meandrującym rytmie. Nie ma tam zawiłej, pełnej tajemnic małomiasteczkowej sagi rodem z Twin Peaks (choć film ma swoją tajemniczą kosmologię, klątwy i legendy). Jest coś znacznie bardziej ezoterycznego: oda do miejsca na krawędzi zniknięcia, gdzie pragnienia i fantazje kobiet mieszają się ze światem nadprzyrodzonych dźwięków i zjawisk, a realizm społeczny z magicznym.

Szczęście mojej siostry, reż. Angela Schanelec

W obrazowaniu trudnych związków nikt nie dorówna Angeli Schanelec. Ten uczuciowy trójkąt między mężczyzną i dwiema siostrami pokazany jest niesentymentalnie, niezbyt romantycznie i w sposób pozbawiony moralizatorstwa. Wręcz unikający łatwych dychotomii (nowość kontra stabilność, wygoda kontra przygoda, wolność kontra kompromis), które banalizują portrety takich związków. Co sprawia, że kocha się dwie różne osoby? Czy na to uczucie wpływa ich podobieństwo, a może odmienność?

Krwiopijcy, reż. Julian Radlmaier

Marksistowska komedia o wampirach, w której swoje zęby chętnie zatopi zarówno kawiorowa lewica, jak i kinofile. A kino kocha wampiry – w niezliczonych horrorach krwiopijcami są nocne upiory, ale też można pójść tropem bardziej politycznym i… razem z Julianem Radlmaierem wywołać ducha Karola Marksa, w którego wyobraźni krwiopijcą był kapitalista – wyzyskiwacz żerujący na wysiłku ludu pracującego. W tym figlarnym i przewrotnym filmie, będącym po części filozoficzną rozprawką, gotycką satyrą i polityczną krytyką, grasuje wampir społeczny, który chłepce robotniczą i chłopską krew. Czy fakt, że rewolucja październikowa miała nieprzewidziane konsekwencje, oznacza, że nie powinniśmy spróbować zbuntować się raz jeszcze?

Dziewczyna i pająk, reż. Ramon i Silvan Zürcherowie

Cudownie enigmatyczny film o przeprowadzce. Ważna jest w nim nie tyle sama logistyka zamiany mieszkań, co mikrodramaty, które wywołuje. Wszystko rozgrywa się niemal w całości we wnętrzach, dzięki czemu opowieść zyskuje strukturę tytułowej pajęczej sieci o doskonałej, kruchej geometrii. A topografia nowego i starego mieszkania posłużyć może za mapę, która pomaga rozszyfrować życie wewnętrzne ich lokatorów. Co robimy, kiedy myślimy, że nikt nie patrzy?

Higiena społeczna, reż. Denis Côté

Żona, siostra, oszukana kochanka, potencjalna kochanka i urzędniczka podatkowa – potyczki słowne niecnego typa z tą piątką kobiet stanowią ramę tego osobliwego owocu pandemii, w którym aktorzy stosują się do zasad higieny społecznej, dlatego podczas wszystkich scen rozdziela ich zdrowy, kilkumetrowy dystans. Błyskotliwy film, w czasie którego trudno przestać się śmiać, zastanawiając się jednocześnie, co by było, gdyby to Molière napisał „Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus”.

Dzień dzisiejszy, reż. Maxence Stamadiatis

Futurystyczny horror z niedalekiej przyszłości. W 2024 roku uzależniona od technologii staruszka zasypuje rodzinę filmikami o kotkach, uczy się o bitcoinie i oddaje romansom w telewizyjnych reality show, aż pewnego dnia odkrywa nową aplikację do wskrzeszania zmarłych. Czy faktycznie może przywrócić do życia ukochane osoby, czy raczej jest w stanie wyprodukować tylko techno-zombie? Odświeżające połączenie hiperrealizmu i science fiction z mitem o golemie, ku refleksji o iluzjach nowych technologii. Pesymistyczny, lecz niezwykle inspirujący film.

Gritt, reż. Itonje Søimer Guttormsen

Każdy, kto z utęsknieniem czekał na przelew, zrozumie Gritt – aspirującą artystkę, prekariuszkę, desperatkę z wielkimi pomysłami, która orbituje na obrzeżach norweskiego art worldu. Film jest błyskotliwą satyrą, punktującą absurdy świata sztuki, którego Gritt jest równocześnie insiderką i outsiderką. To horror z życia prekariuszki walczącej z wyzwaniami codziennej egzystencji. To tragifarsa o zderzeniu marzeń z rzeczywistością projektów publicznych. A przecież wiemy, że kronika porażek bywa równie ciekawa i wiele mówi o „czarnej materii sztuki”, co historie sukcesów nielicznych wybrańców.

Oczy precz, reż. Hadas Ben Aroya

Kiedy rodzi się intymność? Czy wtedy, gdy jest się nago, wyjawiamy sobie tajemnice czy dopiero wtedy, gdy uda nam się być zupełnie bezbronnym wobec drugiej osoby? W swoim drugim filmie Hadas Ben Aroya przygląda się osobom, które gotowe są spróbować wszystkiego, ale nie są w stanie przewidzieć, jak te doświadczenia na nich wpłyną. I zadaje pytanie: jak bardzo jesteśmy wyzwoleni?

Na Księżyc, reż. Tadgh O’Sullivan

To nocny spacer poprzez kulturową historię księżycowych mitologii w zbudowanym na wzór cyklu księżycowego filmie. Srebrny, ale skalisty i pozbawiony życia glob był idealnym rewersem Ziemi, a jego ciemna i jasna strona – symbolem dwóch stron ludzkiej natury i dualizmów wpisanych w religijne i psychologiczne teorie. Poprzez wieki jawił się jako jałowy bliźniak naszej planety, symbol płodności, początek nieba, kobieta i mężczyzna; źródło przypływów, szaleństwa, marzeń, śmierci i nowego życia. Idealny film na tegoroczną, pełną nokturnów, edycję festiwalu!

Mój pies jest chory, reż. Sapna Bhavnani

BDSM z Indii brzmi egzotycznie? Obejrzyjcie Mój pies jest chory. Ten pozbawiony dialogów i zanurzony w pastelowej palecie barw film rozgrywa się w całości wewnątrz małego mieszkania, z wyjątkiem jednej pamiętnej sceny, w której „pies” odbywa krótką, ale konieczną wycieczkę na zewnątrz. Niezależnie od tego, czy jest to feministyczny, eksperymentalny horror, czy radykalny projekt z obszaru pomiędzy performancem a kinem, jego autorka – Sapna Bhavnani – od kilkunastu lat swoimi kolejnymi przedsięwzięciami stara się poluzować gorset norm konserwatywnego, indyjskiego społeczeństwa.


czytaj także
Program Nowe Horyzonty już od czwartku. Polecamy performans Mariusza Wilczyńskiego 10/08/21
Branża 10. warsztaty A Sunday in the Country w ramach 21. MFF Nowe Horyzonty 11/08/21
Program Rozpoczęły się 21. Nowe Horyzonty 12/08/21
Branża No Problemo Music i Big Sync Music - warsztat o roli muzyki w filmie 6/08/21

Newsletter

OK