Jesteśmy realistami. Premierujący dziś film Richarda Linklatera na pewno nie będzie dla sztuki filmowej tak rewolucyjny i znaczący jak Do utraty tchu Jean-Luca Godarda. Niemniej jesteśmy przekonani, że Nowa fala, w całym swoim bezwstydnym czarze i kinofilskim żywiole, zasługuje na Waszą uwagę w całym morzu premier, które notabene jak fale zalewają nas jedna po drugiej.

Nowa fala, reż. Richard Linklater
Na potwierdzenie naszej, nie ma co ukrywać, stronniczej opinii (bynajmniej nie dlatego, że dystrybuujemy ten film – my najzwyczajniej w świecie kochamy Linklatera, Do utraty tchu, Godarda i całą francuską nową falę) przywołać możemy jedną z recenzji, która naszym zdaniem idealnie oddaje ducha filmu:
Kinofilski hołd, rekonstrukcja marzeń
Adrianna Prodeus, Vogue
Pokazywane w konkursie zeszłorocznego festiwalu w Cannes najnowsze dzieło Linklatera to energetyczna i błyskotliwa podróż do czasów narodzin francuskiej nowej fali. Reżyser, jeden z najważniejszych twórców amerykańskiego kina niezależnego, składa hołd Godardowi i całemu pokoleniu artystów, którzy odmienili oblicze światowego kina. Nowa fala to film o pasji, wolności twórczej i odwadze marzenia inaczej. Z niezwykłą lekkością i humorem pokazuje artystę w momencie, gdy rodzi się dzieło, a kino staje się przestrzenią buntu i młodzieńczej energii.