Festiwalowa oś czasu ulega zagięciu. Zanim poznamy pełny program, odkrywamy jeden z punktów kulminacyjnych – film zamknięcia 26. MFF TAURON Nowe Horyzonty, którym został Hot Spot Agnieszki Smoczyńskiej. To wyjątkowo wczesne ogłoszenie wzmacnia zarazem bogatą reprezentację polskiego kina. W tym roku nasze ekrany ponownie przejmą premierowe odkrycia oraz bezkompromisowe powroty do przeszłości.
Kino bywa systemem wczesnego ostrzegania, a tegoroczne Nowe Horyzonty udowadniają to z podwójną siłą. Prezentacja filmu zamknięcia na tak wczesnym etapie przygotowań to bezprecedensowy krok w historii festiwalu, ale jeśli któryś tytuł wymaga wyjątkowego traktowania, to właśnie ten. Przenikliwe spojrzenie Agnieszki Smoczyńskiej w filmie Hot Spot domknie festiwalowy kalendarz, stając się jednym z najbardziej wyrazistych punktów programu. Warto dodać, że nasz tegoroczny partner – marka Dr Irena Eris – wspierała produkcję tego tytułu pod kątem charakteryzacji i make-upu.
Pokaz tej wyczekiwanej produkcji oraz innej ważnej nowości, polskiej koprodukcji Flesh and Fuel meldującej się w sekcji Odkrycia, jest możliwy dzięki współpracy z firmą So FILMS. Dziękujemy dystrybutorowi za zaufanie oraz wspólne sprowadzenie tych magnetycznych tytułów do Wrocławia.
Z kolei siłę polskich debiutów w tym zestawieniu reprezentuje Czarna godzina Filipa Bojarskiego, stworzona pod skrzydłami producenta Studio Munka SFP, które konsekwentnie wspiera rozwój nowej fali polskich twórców, czego przykładem może być olbrzymi sukces filmu Nie ma duchów w mieszkaniu na Dobrej Emi Buchwald.
Polska obecność na festiwalu zyskuje szeroki, wielowymiarowy kontekst. Do Frontu Wizualnego dołącza monochromatyczna, hipnotyzująca polska koprodukcja Reduta w reżyserii Johna Skooga.
Festiwalowa publiczność wejdzie także w dialog z historią kina. W sekcji Instytucje przypomnimy przełomowe dzieło Jacka Bławuta Nienormalni, a jednym z pokazów specjalnych i kolejnym mocnym punktem retro-panoramy będzie pokaz filmu Fucha (Moonlighting) Jerzego Skolimowskiego, który w 1982 roku otrzymał w Konkursie Głównym w Cannes nagrodę za najlepszy scenariusz, a w tym roku wrócił nad Lazurowe Wybrzeże w odrestaurowanej wersji 4K do sekcji Cannes Classics.
Ogłoszenie to stanowi naturalne rozwinięcie wcześniejszych komunikatów, w których anonsowaliśmy obecność wśród Pokazów Galowych takich tytułów jak Exotic Sonji Orlewicz-Zakrzewskiej oraz Powiedz mi, co czujesz Łukasza Rondudy. Wszystkie te dzieła układają się w fascynującą mapę autorskich poszukiwań oraz głębokich ludzkich relacji.
Ale to nie koniec dobrego! Do ogłoszonego już programu muzycznego w Arsenale dołączają kolejne wydarzenia, tym razem ściśle powiązane z polskimi filmowymi premierami:
Po pokazie Flesh and Fuel zapraszamy na oficjalne afterparty, które przejmie Vizril (DJ set) – czyli grający w filmie Julian Świeżewski. Vizril to miłośnik warstw. Jego fascynacja sięga od muzyki eksperymentalnej, przez brejki, po hipnotyczne techno. Wywodząc się z teatru i filmu, teraz wykorzystuje decki jako przestrzeń performatywną do eksploracji dźwięku.
Z kolei z Pokazem Galowym filmu Powiedz mi, co czujesz połączony będzie nocny slot, za którym stoi odpowiedzialny za ścieżkę dźwiękową filmu Seweryn. Na Nowych Horyzontach Seweryn zadebiutuje w zupełnie nowej odsłonie muzycznej jako DJ! Szykuje się specjalna selekcja najciekawszych hitów niezależnej polskiej muzyki oraz remiksy przygotowane specjalnie na tę okazję, zawierające piosenki takich zespołów jak Mlecze czy Syndrom Paryski. To jedyna w swoim rodzaju okazja, żeby wytańczyć wszystkie zmartwienia i odkryć niesamowite perełki polskiej muzyki alternatywnej.
Co jeszcze czeka na Was w Arsenale?
Napięcie przedfestiwalowe rośnie, a odpowiednią dawkę energii do zasilania tych filmowych odkryć dostarcza TAURON – sponsor tytularny festiwalu. Dzięki tej trwałej i kreatywnej synergii wrocławskie kina stają się prawdziwymi centrami kulturalnej wymiany, generującymi emocje o najwyższym napięciu.
Wieloletnią opiekę nad polskim kinem roztacza również nasz tegoroczny partner – marka Dr Irena Eris. Od lat towarzyszy ona najważniejszym wydarzeniom filmowym, wnosząc do świata sztuki wartości oparte na bezkompromisowej pasji oraz głębokim szacunku dla indywidualnego piękna. Holistyczne podejście do twórczości oraz dbałość o unikalny detal łączą świat kinematografii z filozofią marki. Wsparcie Dr Ireny Eris pozwala nam prezentować najgłębsze głosy rodzimych reżyserek i reżyserów.
Poniżej prezentujemy szczegóły oraz opisy zapowiadanych tytułów:
Agnieszka Smoczyńska (Córki dancingu, 16. NH; Fuga, 18. NH; The Silent Twins, 22. NH) wraca z filmem, który trudno zlekceważyć i jeszcze trudniej wymazać z pamięci. Hot Spot to futurystyczny thriller rozgrywający się w niedalekiej przyszłości, gdzie porządek społeczny wyznacza świadoma sztuczna inteligencja. W tym świecie prywatny detektyw prowadzi śledztwo w sprawie morderstwa, ale szybko trafia na trop czegoś znacznie większego: grupy rebeliantów, która może zachwiać władzą cyfrowego absolutu. Za zdjęcia do filmu odpowiada stały współpracownik reżyserki Jakub Kijowski, a scenariusz napisał Robert Bolesto, autor Córek dancingu. W obsadzie znaleźli się Andrzej Konopka (Odwilż, Córki dancingu), Noomi Rapace (Prometeusz, Dziewczyna z tatuażem) i Reika Kirishima (Drive My Car, Norwegian Wood). Film wyprodukowali Bogna Szewczyk-Skupień (Lamb, Mr. Jones), Klaudia Śmieja-Rostworowska (Brutalista, High Life) i Gregory Jankilevitsch (Testament Ann Lee, Better Man: Niesamowity Robbie Williams). Wyjątkowy, prowokacyjny i olśniewający wizualnie Hot Spot potwierdza pozycję Smoczyńskiej jako jednej z najśmielszych autorek współczesnego kina.
Dorota Lech

Hot Spot, reż. Agnieszka Smoczyńska
Osadzony w świecie kierowców ciężarówek przemierzających bezkresne europejskie autostrady, Flesh and Fuel – pełnometrażowy debiut Pierre’a Le Galla, prezentowany w canneńskiej sekcji Critics’ Week – to poruszający portret bliskości rodzącej się tam, gdzie pozornie nie ma dla niej miejsca. Życie Étienne’a (Alexis Manenti) upływa między magazynami, przejściami granicznymi i parkingami przy autostradach. Droga wyznacza rytm jego codzienności, pozostawiając niewiele przestrzeni na cokolwiek poza pracą i przelotnymi spotkaniami. Wszystko zmienia się, gdy poznaje Bartosza (Julian Świeżewski), polskiego kierowcę, którego spojrzenie na świat podważa to, co Étienne od dawna uznawał za oczywiste. Tam, gdzie jeden widzi zmęczenie i rezygnację, drugi wciąż dostrzega możliwość szczęścia. Coraz trudniejsze warunki pracy zaczynają ich jednak od siebie oddalać. Mężczyźni próbują odnaleźć się po drodze i ocalić coś, co wymyka się logice ich pracy, kradnąc czas pomiędzy kolejnymi kursami. Czy miłość może przetrwać w świecie zbudowanym na tymczasowości? Jak stworzyć poczucie bliskości, gdy każda droga prowadzi gdzie indziej? Le Gall przygląda się współczesnej Europie z perspektywy tych, którzy każdego dnia wprawiają ją w ruch, pozostając jednocześnie niemal niewidzialni. Łącząc społeczną wrażliwość z niezwykłą czułością, Flesh and Fuel jest zarówno przejmującą historią miłosną, jak i pełnym empatii portretem ludzi, których życie kształtują praca, dystans i nieustanne poszukiwanie drugiego człowieka. To opowieść o odnajdywaniu ciepła i godności tam, gdzie zwykle się ich nie szuka, oraz o wyborze bliskości w świecie, który nieustannie popycha ludzi ku samotności.

Flesh and Fuel, reż. Pierre Le Gall
Ada i Ewa, zakochane w sobie młode nauczycielki, dowiadują się, że blok, w którym mieszkają, zostanie wyburzony. Nie chcąc wracać pod skrzydła rodziny, mimo braku oszczędności i perspektyw, ruszają na poszukiwania nowego lokum. Stawką jest nie tylko dach nad głową, ale także możliwość wspólnego, niezależnego życia. Ich wędrówka przez miasto zamienia się w pełną absurdów i niespodzianek odyseję, podczas której spotykają innych mieszkańców zmagających się z kryzysem mieszkaniowym. W świecie pełnym niepewności próbują ocalić poczucie humoru – i swoją relację. Czarna godzina to pełnometrażowy debiut Filipa Bojarskiego, zrealizowany w Studiu Munka SFP. Opowiada o pokoleniu wchodzącym w dorosłość w cieniu nakładających się kryzysów – mieszkaniowego, finansowego, zawodowego i emocjonalnego. Łącząc humor z celną obserwacją współczesności, film stawia pytanie o to, czy w świecie, w którym coraz trudniej zaspokoić podstawowe potrzeby, wciąż można pozwolić sobie na marzenia. W głównych rolach występują Helka Rząsa i Julia Piklikiewicz, a muzykę do filmu skomponowała Teoniki Rożynek.

Czarna godzina, reż. Filip Bojarski
Denis Lavant, aktor, który każdą kolejną rolą poszerza wyobrażenie o możliwościach filmowej ekspresji, wciela się w postać Karla-Görana Perssona, człowieka owładniętego wizją końca świata. Akcja Reduty, monochromatycznej baśni ludowej opartej na prawdziwych wydarzeniach, rozgrywa się w latach 50. w szwedzkich górach, w samym środku zimnowojennej paranoi. Gdy rządowa broszura instruuje obywateli, jak przygotować się na atak nuklearny, jeden z sezonowych robotników bierze zalecenia śmiertelnie serio. Karl-Göran chce ocalić nie tylko siebie, ale całą lokalną społeczność, dlatego zaczyna przekształcać swoje skromne domostwo we wspólny schron przeciwatomowy, tytułową redutę. Dla sąsiadów i dzieci staje się pośmiewiskiem, lecz nie ustaje w swojej misji: zbiera materiały, wzmacnia konstrukcję, poświęca dni, noce i oszczędności całego życia sprawie, która z każdym krokiem coraz bardziej przypomina obsesję. Najnowszy film Johna Skooga, szwedzkiego artysty i reżysera znanego z Sezonu (19. NH), to studium determinacji, lęku i odpowiedzialności doprowadzonych do granic obłędu. To także spotkanie wschodzącego autora kina z legendarnym aktorem, tworzące hipnotyczny portret człowieka, który balansuje na granicy szaleństwa.
Dorota Lech

Reduta, reż. John Skoog
Fucha, która w 1982 roku otrzymała w Konkursie Głównym w Cannes nagrodę za najlepszy scenariusz, powróciła tej wiosny na najważniejszy ze światowych festiwali, by świętować premierę odrestaurowanej cyfrowo wersji. Film Jerzego Skolimowskiego z Jeremym Ironsem w roli polskiego budowlańca, Nowaka, to błyskotliwa, ironiczna, pełna czarnego humoru opowieść o autorytarnej władzy, protestach robotników, ekonomicznych i społecznych problemach schyłkowego PRL-u. Rzecz jednak dzieje się w Londynie, gdzie czterech mężczyzn z Polski przyjeżdża na tytułową fuchę. Mają wyremontować dom zamożnego rodaka i w miesiąc zarobić tyle, na ile w kraju pracowaliby rok. Na miejscu zastaje ich stan wojenny, o czym wie tylko Nowak, jako jedyny znający angielski i rozumiejący, o czym mówi się w wiadomościach. Zależy mu na zarobku, więc ukrywa prawdę o sytuacji w Polsce przed kolegami. Skolimowski buduje ostrą polityczną metaforę na bazie fenomenalnie podpatrzonej codzienności. Pod kolejnymi warstwami kłamstw kryją się tu desperacja i chciwość, absurd i przemoc. Łącząc na planie gwiazdy i amatorów (obok Ironsa wystąpił w filmie Eugeniusz Haczkiewicz, robotnik, który utknął w Londynie z tych samych powodów co bohaterowie), zrealizowana z potrzeby chwili i w ekspresowym tempie, Fucha okazała się trwałym i solidnym osiągnięciem w karierze Jerzego Skolimowskiego.

Fucha, reż. Jerzy Skolimowski
Z dzisiejszej perspektywy tytuł filmu Jacka Bławuta może wydawać się pozbawiony wrażliwości, jednak 36 lat temu był jedynie prowokacją: zderzał obiegową opinię na temat osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi – a słowo „nienormalny” i inne, znacznie gorsze określenia były wtedy powszechne – z wnikliwym i dowcipnym portretem podopiecznych ośrodka opiekuńczego w Kozicach Dolnych. Uwagę twórcy przykuwa przede wszystkim grupa dzieci, które biorą udział w zajęciach prowadzonych przez nowego nauczyciela muzyki. Bławut korzysta z formy fabularyzowanego dokumentu: pedagog działa według ustalonego przez reżysera scenariusza, starannie wybrani zostali także bohaterowie, którzy pojawiają się na ekranie. Ich reakcje – radość, upór, gniew, smutek – są jednak autentyczne. Bez wątpienia Nienormalni mogą dziś budzić etyczne wątpliwości i pytania o przekraczanie granic intymności zwłaszcza w wypadku nieletnich. Jednak w czasie premiery, jak zauważył Wojciech Otto, autor książki Obrazy niepełnosprawności w polskim filmie, było to dzieło przełomowe. W potransformacyjnej Polsce niewielu przejmowało się życiem osób z niepełnosprawnościami, a na popkulturową lekcję empatii, jaką był serial Dzień za dniem, mieliśmy jeszcze parę lat poczekać. Bławut przełamywał tabu, dostrzegł w swoich bohaterach nie niepełnosprawnych, lecz młodych ludzi ze swoimi marzeniami, troskami i pragnieniami. Oni nie mogą całe życie przemykać bocznymi bramami. Osoby niepełnosprawne są na swój sposób niezwykłe – mówił reżyser w wywiadzie dla radiowej Dwójki.
Jakub Demiańczuk

Nienormalni, reż. Jacek Bławut