English

Proszę nie dotykać eksponatów? Poznajcie program tegorocznej Shortlisty

Dzisiaj
Spiritus sanctus, reż. Michał Toczek
Grupa TAURON partnerem tytularnym festiwalu. Zobacz identyfikację wizualną

W muzeach zwykle trzeba mówić ciszej, trzymać ręce przy sobie i wymownie kiwać głową, udając, że rozumiemy instalację w trzeciej sali po lewej. I choć tegoroczna odsłona Shortlisty, którą pokażemy podczas 26. Międzynarodowego Festiwalu Filmów Fabularnych TAURON Nowe Horyzonty, została przyrównana właśnie do muzeum, to jest to instytucja absolutnie nietuzinkowa. Program polskich krótkich metraży Piotr Czerkawski układa jak oprowadzanie po osobliwym gmachu, w którym można skosztować wina mszalnego, odbyć podróż TLK w stronę apokalipsy albo położyć się na kozetce i zobaczyć, co z tego wyniknie.

Nie trzeba znać regulaminu zwiedzania ani z powagą studiować mapki przy wejściu. W Muzeum Shortlisty najlepiej zgubić się – paradoksalnie – na dłużej i dać zaskoczyć filmom, które rzadko stoją grzecznie w szklanej gablotą. Tym razem w programie znalazło się piętnaście tytułów ułożonych w trzy zestawy – razem tworzących portret polskiego krótkiego metrażu, który wymyka się prostym prostym klasyfikacjom.

A skoro już otwieramy drzwi do Muzeum, przypominamy też o innych festiwalowych przepustkach. Wciąż możecie kupić karnety na festiwal, bilety na wydarzenia muzyczne w Arsenale, a także akredytować się na Nowe Horyzonty: w sprzedaży są akredytacje dziennikarskie i branżowe. Jeśli natomiast zamiast zwiedzania z dystansu wolicie znaleźć się po drugiej stronie ekspozycji, do końca maja trwa nabór do zespołu wolontariatu.

Zamów akredytację dziennikarską

Zamów akredytację branżową

Kup karnet

Zapraszamy do Arsenału

Dołącz do zespołu wolontariatu

Partnerami medialnymi sekcji są portal Pełna Sala oraz magazyn K MAG.

Tymczasem oddajemy głos wspomnianemu Piotrowi Czerkawskiemu, kuratorowi Shortlisty, i prosimy nie odłączać się od grupy.


Oprowadzanie kuratorskie

Programując tegoroczną Shortlistę, wyobraziłem sobie gmach wielkiego muzeum. Bez obaw – nie chodzi o staroświecką placówkę z przykurzonymi zbiorami i zblazowaną obsługą. Mam raczej na myśli nowoczesne miejsce, w którym wyselekcjonowane filmy tworzą katalog marzeń, lęków i tęsknot charakteryzujących twórców polskiego kina krótkometrażowego. Wiedząc z doświadczenia, że stanowisko kuratora to najlepsza praca na świecie, postanowiłem podzielić Muzeum na piętnaście osobnych działów i każdy z nich powierzyć opiece innej osoby. Za sprawą niniejszego tekstu chciałbym przedstawić kuratorów i zaprosić, byście w ich towarzystwie udali się na wycieczkę po Muzeum, która – ze względu na swoje szybkie tempo i młodzieńczą werwę – może przypominać pamiętny bieg po Luwrze z Amatorskiego gangu Godarda.

Tuż przy wejściu do Muzeum znajduje się Dział Dewocjonaliów, którego kurator Michał Toczek przygotował interaktywną wystawę Spiritus sanctus. Jej główną atrakcję stanowi możliwość skosztowania wina mszalnego, które przeniesie nas prosto do schyłkowych lat dziewięćdziesiątych. Przede wszystkim jednak pozwoli poczuć charakterystyczną dla tamtych czasów, a przecież wyczuwalną również dziś tęsknotę za sacrum ukrytym gdzieś w banalnej, często przaśnej codzienności.

Spiritus sanctus, reż. Michał Toczek

Gdy wino wywietrzeje nam już z głowy, lekko chwiejnym krokiem będziemy mogli przenieść się do Działu Pamiętników znajdującego się pod opieką Mieszka Chomki. W ramach wystawy Niech zostanie bez tytułu kurator przygotował instalację z niedopalonych petów, opasek z nocnych klubów i nagranych telefonem filmików z imprez. Przede wszystkim jednak zaproponował sugestywne, immersyjne doświadczenie, dzięki któremu będziemy mogli na powrót przenieść się do czasów własnej młodości.

Istnieje możliwość, by podróż w czasie połączyć z wędrówką w przestrzeni. Właśnie taka atrakcja czeka na nas w Dziale Amerykańskim kuratorowanym przez Olgę Papacz. Przygotowana przez nią wystawa Skrawki przez pryzmat historii rodzinnej opowiada o kolektywnym marzeniu wielu Polaków, którzy w szarej transformacyjnej rzeczywistości śnili nocami swój american dream. Choć większość z nas już dawno się z niego wybudziła, Skrawki skłaniają, by postawić sobie pytanie: co właściwie zajęło dziś jego miejsce?

Skrawki, reż. Olga Papacz

Skoro mowa o fantazjach, każda szanująca się placówka powinna posiadać – wzorem Muzeum Archeologicznego w Neapolu – swoje il gabinetto segreto, ukrytą komnatę prezentującą pobudzające wyobraźnię treści erotyczne. Funkcję kuratora tego działu pełni Jan Saczek, który przygotował wystawę Długa przerwa i prowokacyjnie zapytał, jak dbać o swoją seksualność w świecie nowych technologii i zacierania granic między tym, co publiczne a prywatne.

Wrażenie zaskoczenia utrzymuje się także w Dziale Techniki. Jego kuratorka, Maria Dakszewicz, w Lecie gładkiego asfaltu przekonuje, że wystarczy małe elektryczne zwarcie, by pozornie dobrze znany świat zmienił swoje oblicze i stał się nie do poznania.

Lato gładkiego asfaltu, reż. Maria Dakszewicz

Podobne odczucia wywołuje – zaproponowana przez Jakuba Krzyszpina w Trakcjach – podróż zwykłym TLK, który nagle zmienia kurs i wjeżdża na te same tory, co apokaliptyczny Snowpiercer.

Trakcje, reż. Jakub Krzyszpin

Po atrakcjach w Dziale Transportu warto ochłonąć na chwilę w kuratorowanym przez Adama Porębowicza Kąciku Zabaw. Wystawa Macocha została zaprojektowana tak, by zachęcić widzów do uczestnictwa w wymagającej, ale przynoszącej ogromną frajdę grze opierającej się na odrzuceniu sztywnych reguł i odgórnie ustalonych zasad.

Macocha, reż. Adam Porębowicz

Takie podejście przyda się także podczas wizyty w Dziale Antropologii, gdzie czeka na nas Mix. Kuratorka Klaudia Szott – zderzając ze sobą archiwalne filmy realizowane przed laty przez pochodzących z Globalnego Południa studentów łódzkiej Filmówki i współczesne instagramowe rolki – udowadnia w niej, że nasze społeczeństwo jest dużo bardziej różnorodne, niż moglibyśmy sądzić.

Do zaskakujących wniosków dojdziemy także, spacerując po Dziale Służb Mundurowych. W ramach Kołysanki dla psa kuratorka Joanna Różniak pokazuje, że nawet w policji zmieniają się wzorce kulturowe; stare wygi w rodzaju Harry’ego Callahana zasługują na to, by pożegnać ich z honorami i odesłać na emeryturę. Zwolnione w ten sposób miejsce coraz częściej zajmują natomiast gliniarze, którzy może i pozują na twardzieli, ale w najmniej oczekiwanych momentach pozwalają sobie na okazanie emocji.

Kołysanka dla psa, reż. Joanna Różniak

Lekcję empatii zapewni nam również wizyta w Skarbcu Królewskim stanowiącym scenerię wystawy Princeska. Jej główny eksponat stanowi przywieziony z Londynu talerz z wizerunkiem Księżnej Diany. W narracji kuratora Franciszka Korolczuka niecodzienny artefakt staje się symbolem fałszywego poczucia wyjątkowości, które – choć kuszące – nie powinno przesłaniać poczucia troski o najbliższych.

Jeszcze bardziej skomplikowany dylemat staje się przedmiotem refleksji w ramach – prezentowanych w Dziale Farmacji – Drewnojadów. Kuratorka Julia Pełka pokazuje proces likwidacji tytułowych owadów za pomocą Cyklonu B. Choć mowa o szkodnikach, które w dodatku niszczą zabytkowe cerkwie, u każdego, kto nie wagarował na lekcjach historii, taka metoda może budzić nieprzyjemne skojarzenia. To poznawcza nadgorliwość, a może uzasadniona troska podyktowana świadomością, że definicja „szkodnika” bywa całkiem elastyczna?

Drewnojady, reż. Julia Pełka

Idąc tropem zaskakujących interakcji z naturą, możemy zawędrować prosto do Działu Przyrodniczego. Tam czeka na nas Kobieta w morzu, w której kuratorka Dominika Gnatek udowadnia, że z morzem można, owszem, zawrzeć zaślubiny, ale dużo przyjemniej zaangażować się w gorący romans. Tak przynajmniej wydaje się w pierwszej chwili – z biegiem czasu czuły i wyrozumiały kochanek demonstruje bowiem coraz większą zaborczość.

Chcąc pozostać w klimacie niesamowitości, powinniśmy skierować swoje kroki do Działu Ezoteryki. Tam czeka na nas Kontrewers, którego główną atrakcję stanowi nadzorowany przez osobę kuratorską seans spirytystyczny. Za jego sprawą Zuza Banasińska przekonuje, że różne rodzaje inności okazują się zaskakująco podobne, a starość stanowi rodzaj opętania.

Kontrewers, reż. Zuza Banasińska

Refleksja nad przemijaniem stanowi także motyw przewodni wystawy Już mnie nie ma zaaranżowanej w Dziale Tanatologii. Kuratorka Nawojka Wierzbowska z sukcesem odczarowuje ponurą aurę tego miejsca i – prezentując historię umierającego z nudów seniora rodu – udowadnia, że kostuchę nie w każdych okolicznościach trzeba traktować ze śmiertelną powagą.

Już mnie nie ma, reż. Nawojka Wierzbowska

Angażującą wizytę w Muzeum proponuję zakończyć w Dziale Psychoanalizy. Z perspektywy wygodnej kozetki można obserwować tam przygotowane przez Helenę Stańczyk Maluję swój autoportret, a wychodzi mi moja siostra. Prezentowana na ekranie historia artystek Alicji i Bożeny Wahl jest unikalna, ale dotyka też uniwersalnych lęków związanych z kruchością ego i brakiem poczucia wyjątkowości. Choć Maluję… nie podpowiada łatwych rozwiązań problemu, to – dzięki sile pięknych obrazów i elokwentnej narracji z offu – pozostawia odbiorcę z uczuciem pokrzepienia.

Mam nadzieję, że tak zaprojektowany przewodnik pozwoli widzom rozeznać się w architekturze Muzeum, ale też zachęci do proponowania własnych interpretacyjnych tropów, odkrywania tajemnych przejść między salami i szukania nieoczywistych dróg do wyjścia. Jedno jest pewne – którejkolwiek z nich byśmy nie wybrali, na koniec i tak wymienimy wrażenia w muzealnym bufecie w Arsenale.

W programie Shortlisty znalazły się:

Zestaw 1:
Długa przerwa, reż. Jan Saczek, 20’
Spiritus sanctus, reż. Michał Toczek, 15’
Niech zostanie bez tytułu, reż. Mieszko Chomka, 15’
Skrawki, reż. Olga Papacz, 8’
Lato gładkiego asfaltu, reż. Maria Dakszewicz, 6’
Trakcje, reż. Jakub Krzyszpin, 7’
Łączny czas trwania: 71’

Zestaw 2:
Macocha, reż. Adam Porębowicz, 29’
Mix, reż. Klaudia Szott, 23’
Kołysanka dla psa, reż. Joanna Różniak, 20’
Princeska, reż. Franciszek Korolczuk, 12’
Łączny czas trwania: 84’

Zestaw 3:
Drewnojady, reż. Julia Pełka, 14’
Kobieta w morzu, reż. Dominika Gnatek, 23’
Kontrewers, reż. Zuza Banasińska, 21’
Już mnie nie ma, reż. Nawojka Wierzbowska, 15’
Maluję swój autoportret, a wychodzi mi moja siostra, reż. Helena Stańczyk, 11’
Łączny czas trwania: 84’


czytaj także
Dystrybucja Trylogia Rodzinna. „Romería” i odtwarzanie wspomnień 3 dni temu
Nowe Horyzonty VOD Jazda bez trzymanki. Elektryzujący „Pillion” na NH VOD 9/05/26
Ogłoszenie Arthouse Lab: zapisz się do nietypowej szkoły filmowej 8/05/26
Program Gdzie przebiega Front Wizualny? Sprawdź program, zamów akredytacje 7/05/26

Newsletter

OK