English

Trylogia Rodzinna. „Romería” i odtwarzanie wspomnień

Dzisiaj
Romería, reż. Carla Simón
Jazda bez trzymanki. Elektryzujący „Pillion” na NH VOD

Rodzina to najlepsze archiwum i najgorszy system katalogowania. Coś ginie, coś zostaje przemilczane, ktoś pamięta za dużo, ktoś inny nie zdążył zapamiętać niczego. W Romeríi Carla Simón wraca do tych brakujących obrazów, domykając (luźnie połączoną, ale układającą się w spójną całość) Trylogię Rodzinną rozpoczętą Latem 1993 i kontynuowaną w Alcarràs. W ramach przygotowania przed premierą najnowszego filmu Simón (w kinach już w ten piątek), przygotowaliśmy małą podróż w czasie.

Najpierw było lato. Konkretnie: Lato 1993, czarująca podróż w czasie, w której Carla Simón wracała do dzieciństwa naznaczonego stratą i pierwszym, niepewnym doświadczeniem nowego domu. Potem przyszło Alcarràs: nagrodzona Złotym Niedźwiedziem opowieś o rodzinie z tytułowej katalońskiej wioski, której codzienny rytm zaczyna pękać pod naporem zmian. Sad, dom, wspólna praca, rozmowy przy stole – cały ten świat zostaje uchwycony w momencie, gdy powoli osuwa się w przeszłość.

Lato 1993, reż. Carla Simón

Teraz do kin trafia Romería – trzeci rozdział luźno nazwanej przez reżyserkę rodzinnej trylogii. Simón wraca do rodzinnych historii, żeby sprawdzić, co zostało zapamiętane, co przykryto milczeniem, a co trzeba dopiero sobie wyobrazić. Sama reżyserka mówiła w rozmowie z radiem „FRED”, że kiedy zaczynała pracę nad debiutem, nie planowała żadnego cyklu. „Kiedy robiłam mój pierwszy film, Lato 1993, nie wiedziałam, że nakręcę jeszcze dwa filmy o mojej rodzinie. Po prostu tak się stało. Mam bardzo dużą rodzinę, pełną historii” – przyznawała. Przy Romeríi ten ruch zatacza koło. Simón dodawała: „Po Romeríi czuję, że w pewien sposób opowiedziałam już o nich wszystkich. Teraz moja perspektywa się zmieniła – jestem częścią środkowego pokolenia”.

Zmianę perspektywy widać również w samych filmach. W Lecie 1993 pamięć miała perspektywę dziecka: niepełną, czasem okrutnie bezradną. W Alcarràs rozszerzała się na wspólnotę, ziemię i pracę, która przez lata organizowała życie rodziny. Ten film możecie zresztą obejrzeć na Nowe Horyzonty VOD, co w kontekście tekstu o odtwarzaniu wspomnień brzmi podejrzanie dosłownie.

Oglądaj

Alcarràs, reż. Carla Simón

Romería idzie jeszcze krok dalej. Bohaterka filmu, Marina, przyjeżdża do Galicji, by spotkać rodzinę zmarłego ojca i dotknąć historię, której sama nie mogła w pełni przeżyć. Pamięć trzeba tu składać z dokumentów, cudzych opowieści, spojrzeń, miejsc i obrazów, które mogły istnieć, nawet jeśli nikt ich nie zapisał. Simón traktuje rodzinne archiwum jak żywy organizm, a kino jak sposób na dopisanie brakujących scen. Reżyserka we wspominanej już wcześniej rozmowie mówiła, że zrozumiała, iż ma kino po to, by tworzyć obrazy, których jej brakowało. „Jeśli jesteś świadoma, że sobie to wyobrażasz, wiesz, że możesz zbliżyć się do rzeczywistości, ale to nigdy nie będzie rzeczywistość” – tłumaczyła. To zdanie dobrze ustawia całą Romeríę: film o pamięci świadomej własnych ograniczeń i o wyobraźni pracującej w miejscu rodzinnego milczenia.

Film swoją premierę ma w piątek, a już jutro, 12 maja o 20:00, w warszawskim Kinie Muranów odbędzie się oficjalna premiera Romeríi, na którą serdecznie zapraszamy. To idealny moment, żeby wejść w rodzinne archiwum Carli Simón od końca – albo od początku. W kinie kolejność wspomnień bywa przecież sprawą drugorzędną.

Kup bilet


Romería, reż. Carla Simón

Przejmująca, osobista podróż do własnych korzeni, film, który choć rozgrywa się w kręgu jednej rodziny, zrywa ze zbiorowym wstydem i wyparciem. Carla Simón tym razem zabiera nas do hiszpańskiej Galicji, by odtworzyć pewne lato z własnej młodości. 17-letnia Marina przyjeżdża do miasteczka Vigo po dokument, niezbędny, by dostała studenckie stypendium. Pozornie błahy, biurokratyczny wymóg wydobywa na jaw rodzinną tajemnicę, jest świadectwem ukrywanej przez lata prawdy, przerwaniem zmowy milczenia. Simón jest mistrzynią w portretowaniu rodziny: jej ukrytej struktury, wrażliwych miejsc, rytuałów, maskarad. Pojawienie się Mariny, brakującego ogniwa w łańcuchu wspomnień i pokoleń, aktywuje wypartą przeszłość i wewnętrzne konflikty. Kanty dramatu obyczajowego łagodzi poetycki, niesłychanie zmysłowy język Romeríi, w której spotykają się różne plany czasowe, przeszłość – dosłownie – ożywa, a w fikcję wplecione zostały materiały z prywatnego archiwum.


czytaj także
Ogłoszenie Arthouse Lab: zapisz się do nietypowej szkoły filmowej 3 dni temu
Program Gdzie przebiega Front Wizualny? Sprawdź program, zamów akredytacje 7/05/26
Ogłoszenie Zadbajcie o fundament. Lista rekomendowanych hoteli i zniżki na pobyt 6/05/26
Program „Róża" Markusa Schleinzera i „Ocalenie" Emina Alpera w sekcji Pokazy Galowe 5/05/26

Newsletter

OK