English

Gdzie przebiega Front Wizualny? Sprawdź program, zamów akredytacje

Wczoraj
Wolfgang, reż. Filmsaaz
Zadbajcie o fundament. Lista rekomendowanych hoteli i zniżki na pobyt

Ekstrawagancja, poezja, transcendencja – uwaga, tu Front Wizualny! Teren przenikania się kina i sztuki. Przestrzeń eksperymentu: artystów z formą filmową, a filmowców z konceptualną narracją. Napędzane ciekawością artystów i ich poszukiwaniami nowych narzędzi do opowiadania o tym, co nas otacza, filmy z Frontu Wizualnego są różnorodne – tak jak różnorodne są osobowości i doświadczenia ich twórców.

W zebranych w tej sekcji tytułach zaskoczą Was nieoczekiwane perspektywy i punkty widzenia. Niektóre sięgają bardzo daleko w spekulatywną przyszłość. Inne, wręcz przeciwnie, proponują introspektywne spojrzenie do środka: na siebie i swoje najbliższe otoczenie albo przyglądają się najmniejszym fragmentom rzeczywistości. Łączy je dociekliwość, wrażliwa obserwacja i skupienie na narracji wizualnej – bo czyż jeden obraz nie jest wart tysiąca słów!

O tym, jak kształtuje się tegoroczny Front Wizualny, opowiada Ewa Szabłowska, dyrektorka artystyczna festiwalu i kuratorka sekcji. A my dodajemy, że od dziś możecie akredytować się na Nowe Horyzonty: do sprzedaży trafiły akredytacje dziennikarskie i branżowe. Wciąż możecie kupić także karnety na festiwal i bilety na wydarzenia muzyczne w Arsenale.

Zamów akredytację dziennikarską

Zamów akredytację branżową

Kup karnet

Zapraszamy do Arsenału


Front Wizualny: co w programie?

Zapraszamy na deliryczną operę irańskiego artysty wizualnego, kompozytora i reżysera, działającego pod pseudonimem Filmsaaz. Wyśpiewany w ariach i uwerturach Wolfgang to opowieść o depresyjnym muzyku, który na emigracji w Paryżu zaczyna łudzić się, że jest Mozartem. Osadzony w surrealistycznym świecie Wolfgang łączy wątki fikcje z autofikcją, sztukę wideo, performance w hybrydową całość – jednocześnie intymną i absurdalną. 

W obszarze filmowej autofikcji poruszają się również antropomorficzne kojoty w queerowej animacji Orian Barki i Meriem Bennani. Bouchra jest zapisem uczuciowego kryzysu i raportem o lesbijskim życiu Nowego Jorku – opowiadanym z ironicznym zapałem i detalami. Jak w najlepszych ploteczkach, randkowe wzloty, upadki i erotyczne podboje przerywane są momentami refleksji nad kondycją własną i świata oraz oceną niełatwych relacji na linii córka-matka.

O córkach i matce opowiada Magdalena Chmielewska w swoim debiucie. Ciało Teresy to błyskotliwa wiwisekcja rodzinnego organizmu. Nakręcony z czułością i dyskretnym poczuciem humoru film, płynnie przechodzi od realnych wydarzeń do fikcyjnych, od intymnych rozmów do transowych scen tańca. Odkleja się od rzeczywistości i znienacka wkracza w rejestr snu o tym, kim mogłoby się też być lub o tym, co zostało wyparte. Nie rekonstruuje sekwencji wydarzeń, lecz obnaża ich ukryte znaczenia.

Za to bohaterka Złudzenia, najnowszego filmu Bena Riversa, żyje w świecie, z którego zniknęli wszyscy dorośli. Zmierzając w nieznane, spotyka na swojej drodze samotne postaci, które ukazują jej alternatywne style życia. Reżyser łączy elementy kina postapokaliptycznego, poetykę snu i konwencję posępnej, współczesnej baśni, niezmiennie zafascynowany życiem outsiderów wobec głównego nurtu społeczeństwa. 

Do fascynującej krainy grzybów zabiera nas litewska reżyserka Aistė Žegulytė, w swoim eksperymentalnym dokumencie Błogosławieni niszczyciele, w którym przygląda się działalności tych tajemniczych organizmów. Równocześnie szkicuje inspirujący model myślenia o ekologii, sztuce i religii, rodzaj mikologicznej eschatologii, gdzie procesy umierania są jednocześnie procesami odnawiania życia. Reżyserka, dosłownie i w przenośni, zmienia ekran w szkiełko od mikroskopu albo lunetę, łączy materię z transcendencją, glebę i niebo.

W eseju Pory roku Maureen Fazendeiro opowiada o portugalskim regionie Alentejo, łącząc obserwację codziennego życia jego mieszkańców z archeologią, folklorem, historią i geografią. Reżyserka śledzi codzienne życie regionu, porównuje swoje obserwacje z lekturą dziennika niemieckich archeologów. Do narracji wplata legendy, pieśni i lokalne rytuały.

Szczególne miejsce w programie Frontu Wizualnego zajmuje program Widzenie peryferyjne, który przygotowała Weronika Adamowska. Kuratorka filmowa i współzałożycielka festiwalu HerDocs wychodzi od pojęcia „widzenia peryferyjnego”, czyli umiejętności patrzenia kątem oka, a co za tym idzie – zdolności wychwytywania tego, co nie mieści się w centrum kadru. Podobno od nieustannego scrollowania zawęża się pole widzenia, czego symptomem jest większa ilość potłuczonych lusterek w samochodach (a także bardziej zuniformizowana wizja świata). Jej program jest zaproszeniem do ćwiczeń z patrzenia, ale też myślenia o tym, co nieostre, nieuprzywilejowane lub ledwo dostrzegalne.

Ewa Szabłowska, dyrektorka artystyczna, kuratorka Frontu Wizualnego


W tegorocznym programie Frontu Wizualnego znalazły się m.in.:

Błogosławieni niszczyciele (Biodestruktoriai), reż. Aistė Žegulytė

Mikroorganizmy, takie jak grzyby i pleśnie, inspirują dziś nowy sposób myślenia o ekologii, społeczeństwie i sztuce. Potrafią stać się pasjonującym tematem na film, jednocześnie go zmieniając, przejmując, niszcząc. Procesy te, będące częścią naturalnych mechanizmów rządzących światem od jego zarania, stawia w centrum eksperymentalny dokument Błogosławieni niszczyciele, pokazany premierowo podczas IDFA w Amsterdamie. Litewska reżyserka Aistė Žegulytė eksploruje w nim działalność tajemniczych niszczycielskich organizmów, ale też pracę muzealników, bioarcheologów i konserwatorów zabytków, którzy podczas renowacji fresków i relikwii wchodzą z nimi w kontakt. Kalejdoskop niezwykłych zdjęć Vytautasa Katkusa, pracującego z Žegulytė wcześniej przy Animus Animalis (historie ludzi, zwierząt i rzeczy) (prezentowany na 19. NH), z archiwalnych materiałów z kamery 8 mm i 16 mm oraz spleśniałych taśm filmowych tworzy immersyjny spektakl, który przypominać może wpatrywanie się w mikroskop lub lunetę. Napięcie między byciem blisko i daleko równocześnie, między przeszłością i przyszłością, każe zastanowić się nad cyklem życia i śmierci oraz naturą samego medium filmowego. 

Adam Kruk

Błogosławieni niszczyciele (Biodestruktoriai), reż. Aistė Žegulytė

Bouchra, reż. Orian Barki, Meriem Bennani

Queerowa animacja o meandrach tożsamości i balansowaniu między kulturami. Pochodząca z Maroka Bouchra mieszka na Brooklynie, ma 35 lat, artystyczną duszę i… kształt humanoidalnego wilka lub – jak kto woli – antropomorficznego kojota. Po rozstaniu z dziewczyną przeżywa kryzys twórczy: trudno jej pisać, rysować, a nawet uporządkować myśli, rozważa więc porzucenie sztuki na rzecz „normalnej pracy”. Coś jednak w niej pęka, gdy odbiera telefon z Casablanki. Powraca więc wspomnieniami do pewnego listu w czerwonej kopercie, wysłanego 9 lat wcześniej matce i do ich złożonej relacji, rozpostartej między oczekiwaniami rodzinnymi i kulturowymi a pragnieniem miłości i autonomii. Łącząc elementy dokumentu z nieokiełznaną fantazją, Orian Barki i Meriem Bennani portretują więź matka-córka ze swadą godną Kłamstewka i Wszystko wszędzie naraz, jednocześnie szczerze opisując lesbijskie życie Nowego Jorku (a także Casablanki). Opowieść ta, jeszcze jako For Aicha, premierowo została pokazana w mediolańskiej Fondazione Prada, by następnie, już jako Bouchra, podbić światowe festiwale od Toronto, przez Singapur, po Zagrzeb.

Adam Kruk

Bouchra, reż. Orian Barki, Meriem Bennani

Ciało Teresy, reż Magdalena Chmielewska

Ciało Teresy składa się z części: kolan, stóp, pleców. Każda z nich transmituje ból - fizyczny i emocjonalny - bo w ciele zakodowana jest jej cała historia. Niewidzialne rany, zadane przez świat urządzony w sposób nieprzyjazny kobietom, nie mogą się zabliźnić i nadal pieką, a wręcz palą. „Zaraz pęknie mi krzyż” – mówi Teresa i w poszukiwaniu ulgi kładzie się na ziemi, w domu albo na działce. Najchętniej pod wiśnią, tam, gdzie w przeszłości jej córki zakopały amulet mający odgonić ból. W jego pobliżu wracają wspomnienia, ale też kiełkuje nadzieja, bo córki, już dorosłe, szukają  innej drogi wyjścia: z impasu przeszłości, schematów kobiecości i chronicznego bólu. Film, kręcony przez jedną z nich, jest zarazem rytuałem przemiany, jak i miejscem wyobrażeń tym, co w obliczu tych strat jeszcze pozostaje możliwe. Choć zawiera elementy autobiograficzne, a grają w nim matka oraz siostra reżyserki, nie jest dokumentem. Kobiety grają siebie albo osoby do siebie podobne, jednak sama struktura filmu okazuje się o wiele bardziej złożona. Płynnie przechodzi od realnych wydarzeń do fikcyjnych, od intymnych rozmów do transowych scen tańca. Odkleja się od rzeczywistości i znienacka wkracza w rejestr snu o tym, kim mogłoby się też być lub o tym, co zostało wyparte.  Nie rekonstruuje sekwencji wydarzeń, lecz obnaża ich ukryte znaczenia. Fascynująca, błyskotliwie wyreżyserowana wiwisekcja rodzinnego organizmu – bebechów uczuć i splątanych arterii sekretów. Pokazana z czułością i dyskretnym poczuciem humoru, nadającymi lekkości ciałom uwolnionym od ciężaru stłumionych emocji i niewypowiedzianych słów.

Ewa Szabłowska

Ciało Teresy, reż Magdalena Chmielewska

Pory roku (As Estações), reż. Maureen Fazendeiro

Pełnometrażowy debiut Maureen Fazendeiro (Motu Maeva, 25. NH), Francuzki osiadłej w Portugalii, współpracowniczki Miguela Gomesa, wpisuje się w długą tradycję portugalskiego „kina interioru”, ruchu powrotów na peryferia. Jego twórcy stworzyli nowy język, by mówić o terytorium i krajobrazie, przekroczyli ramy dokumentu etnograficznego, zwracając się ku rozszerzonej koncepcji kreowania estetyczno-politycznych walorów kina w relacji z rzeczywistością. W tym duchu Fazendeiro opowiada w swojej wielowarstwowej dokufikcji o portugalskim regionie Alentejo, łącząc obserwację codziennego życia jego mieszkańców z archeologią, folklorem, historią i geografią. Reżyserka przeplata to, co realne, z czasem i przestrzenią legend, rytuałów, pieśni czy dziennika niemieckich archeologów z czasów II wojny światowej, za każdym razem dotykając innego charakterystycznego dla tej ziemi elementu. Czy będą to megalityczne dolmeny, korkowe gaje, zapisana w poezji pamięć politycznych burz, czy kozy, z których niejedna gotowa jest – zrzucając na chwilę zaklęcie jak zwierzęcą skórę – zamienić się w piękną dziewczynę, obraz raz spalonego słońcem, innym razem nasiąkniętego deszczem i zielenią płaskowyżu budzi marzenie o podróży.

Agnieszka Szeffel

Pory roku (As Estações), reż. Maureen Fazendeiro

Wolfgang, reż. Filmsaaz

Deliryczna opera irańskiego artysty wizualnego, kompozytora i reżysera, działającego pod pseudonimem Filmsaaz. Opowieść o raperze, który na emigracji w Paryżu zaczyna łudzić się, że jest Mozartem. Ze słynnym kompozytorem łączą go zmagania z depresją, brak perspektyw, skłonności do używek i hedonizmu. Film czerpie inspirację z autentycznych wydarzeń z 1778 roku, kiedy 22-letni Mozart stracił matkę, podczas wspólnego wyjazdu do Paryża. Rozbity i pogrążony w depresji, prokrastynował komponując sprośne, skatologiczne kawałki lub szukał pocieszania na dworach libertynów. To historyczne tło odbija się w życiu Wolfganga, trawionego również artystycznym paraliżem i poczuciem odmienności. Wyśpiewany w uwerturach i ariach los emigracyjnego artysty rozpina się między niezdrowym podnieceniem, gorączkowym snem o landrynkowych kolorach a czarno-białym dramatyzmem rodem z kina niemego. Osadzony w surrealistycznym świecie film łączy wątki fikcje z autofikcją, sztukę wideo, performance w hybrydową całość – jednocześnie intymną i absurdalną. Filmasaaz w przewrotny sposób queeruje jednego z najbardziej szanowanych kompozytorów w historii. Zapomnijcie Amadeusza, nadchodzi czas Wolfganga!

Ewa Szabłowska

Wolfgang, reż. Filmsaaz

Złudzenie (Mare’s Nest), reż. Ben Rivers

W filmie dobrze znanego widzom Nowych Horyzontów Bena Riversa (Niebo drży, ziemia boi się, a oczy nie są braćmi, 16. NH; Krabi, 2562, 20. NH) 9-letnia Moon spełnia marzenie każdego dziecka: trafia do świata pozbawionego dorosłych. Rozkosz przemierzania bezkresnych przestrzeni bez rodzicielskiego nadzoru od samego początku przeplata się tu jednak z poczuciem niedopasowania i lękiem o przyszłość. Rivers przygląda tej mieszance emocji z szacunkiem wobec dziecięcej inteligencji i z właściwym sobie zapałem eksperymentatora. Opisując alegoryczną rzeczywistość, reżyser łączy elementy kina postapokaliptycznego, poetykę snu i konwencję posępnej, współczesnej baśni. Skupienie na eklektycznej formie nie oznacza, że traci z oczu swoją bohaterkę. W filmie zrodzonym z pandemicznych niepokojów i obawy o stan planety, jaki odziedziczą po nas przyszłe pokolenia, Rivers nie pozostawia Moon samej sobie. Pośród wielu spotkań szczególnie ważna wydaje się audiencja u tajemniczej prorokini. Usłyszana wtedy przepowiednia zapada na długo w pamięć, jej pełen dezynwoltury i wyrafinowanej ironii ton wydaje się skądś znajomy. Nic dziwnego – ten fragment filmu stanowi adaptację The Word for Snow, opublikowanej w 2007 roku jednoaktówki autorstwa amerykańskiego postmodernisty Dona DeLillo.

Piotr Czerkawski

Widzenie peryferyjne – zestaw

Podobno od nieustannego scrollowania zanika widzenie peryferyjne. Jeśli tak, to co właściwie tracimy? Może to tylko drobiazg – jak coraz częściej potłuczone lusterka boczne w samochodach. A może coś znacznie większego – zdolność wychwytywania tego, co nie mieści się w centrum kadru. Tego, co nieostre, nieuprzywilejowane, ledwo słyszalne. A gdyby spróbować patrzeć inaczej? Rozszerzyć spojrzenie na to, co zwykle umyka? Czy widzenie „kątem oka” może stać się sposobem na bardziej uważne, czulsze rozumienie świata? W programie „Widzenie peryferyjne” przesuwamy uwagę z centrum na marginesy: ostatnie rave’y przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę; zahipnotyzowany tłum wpatrzony w płonącą katedrę Notre Dame; mieszkankę gruzińskiej wioski, która szukając złomu przecina kabel światłowodowy łączący Gruzję i Armenię; aktorkę czasów wczesnego Hollywood, która w drodze do założenia własnego studia filmowego przeobraża się w polską hrabinę; relację ze sztuczną inteligencją, w której zacierają się granice pomiędzy technologią a emocjonalną więzią; aż po odnajdywanie radości w najprostszych, codziennych przedmiotach, jak ogrodowy zraszacz. Zapraszamy na podróż filmowymi peryferiami – tam, gdzie obraz nie jest ostry, ale być może właśnie dlatego widzi więcej. 

Kuratorka Widzenia peryferyjnego: Weronika Adamowska

W zestawie:

Płomienne głosy (Ardent Other), reż. Alice Brygo
Dom, który zbudowały cienie (The House that Shadows Built), reż. Zuza Banasińska
Dedykowane młodzieży świata (Dedicated to the Youth of the World II), reż. Roman Khimei i Yarema Malashchuk
Ciemne włókna (Dark Fibres), reż. Alicja Rogalska
Insanely Alive, reż. Wolfgang Tillmans
Ping Pong, reż. Tianji Yu

Pełny program Frontu Wizualnego ogłosimy 7 lipca.


czytaj także
Program „Róża" Markusa Schleinzera i „Ocalenie" Emina Alpera w sekcji Pokazy Galowe 3 dni temu
Program Wszystko już było? Skąd. Zobacz, dokąd płyną w tym roku Fale 30/04/26
Nowe Horyzonty VOD Uwaga: śledztwo! Najlepsze filmy detektywistyczne dla dzieci na MH VOD 30/04/26
Program To brzmi świetnie. Ho99o9 i inne gwiazdy w Arsenale. Bilety już w sprzedaży 28/04/26

Newsletter

OK