Słoneczna wiosna, owszem, jest bardzo przyjemna, ale okazuje się, że nordycki klimat równie mocno przypadł Wam do gustu. Islandzka perełka – Miłość, która zostaje – zadomowiła się na ekranach polskich kin i zbiera świetne recenzje. Dziś oddajemy więc głos krytyczkom i krytykom, którzy razem z nami zachęcają do obejrzenia nowego filmu Hlynura Pálmasona.
Zabawna i podnosząca na duchu opowieść o życiu w separacji? Tak, to możliwe.
Zofia Fabjanowska-Micyk, ZwierciadłoPodczas seansu życzyłam sobie, żeby ten film nigdy się nie kończył.
Anna Czerwińska, FilmawkaTa opowieść o rodzinie wzrusza do łez i zachwyca.
Paulina Reiter, Wysokie Obcasy
To jest film, który chciałoby się dotknąć, pogłaskać, uściskać.
Łukasz Maciejewski, InteriaNajpiękniejszy film 25. Nowych Horyzontów.
Dawid Dróżdż, Gazeta Wyborcza
Nowy film Hlynura Pálmasona (Biały, biały dzień, Godland) łączy w sobie nordycką powściągliwość i ogromną dawkę niepodrabialnego, północnego humoru. To historia o rozpadzie pewnej rodziny, będąca zaskakującą hybrydą emocji i stylów: jest intymna i melancholijna, ale jednocześnie pełna rozmachu; niezwykle czuła, ale zarazem szydercza i slapstickowa. Pálmason odmalowuje życiowe bardo – stan zawieszenia, w jakim znajdują się jego bohaterowie: małżeństwo i ich troje dzieci (oraz pies). Nawigując pomiędzy porami roku (film przedstawia okrągły rok z życia rodziny), portretując surowy pejzaż Islandii, obsesyjnie przyglądając się maszynom, reżyser bezbłędnie znajduje wizualne ekwiwalenty uczuciowego i egzystencjalnego rozchwiania. Ten przejmujący i nieodparcie śmieszny film jest jednym z najwspanialszych hołdów złożonych miłości, jakie stworzyło kino.