English

Festiwalowe TOP 10 Małgorzaty Sadowskiej

6/08/21
Śmierć niewinności i grzech nieistnienia, reż. George Peter Barbari
„Złota dziesiątka” dyrektorki artystycznej. Sprawdź top 10 Ewy Szabłowskiej

Jak smakują Nowe Horyzonty? Mieszamy ze sobą kino intymne i poruszające, dodajemy dawkę tragikomizmu, wsypujemy garść czułej melancholii, następnie mieszamy tematy osobiste ze sprawami kosmicznymi, wkrajamy surrealizm, posypujemy kontemplacją, podgrzewamy tematyką społeczną – et voilla, można zasiadać do stołu. Prezentujemy składniki na nowohoryzontowy koktajl wybrane przez Małgorzatę Sadowską, selekcjonerkę programową festiwalu.

Powiedz mi, reż. Chantal Akerman

Mało znany, rewelacyjny dokument autorki Jean Dielman, Bulwar Handlowy 1080, Bruksela; odcinek serii o babciach zrealizowanej na zamówienie francuskiej telewizji (kiedyś to były telewizje, zamawiające u wybitnych artystów filmy o babciach!). Intymny, poruszający, a ostatecznie tragikomiczny film o doświadczeniu Zagłady, fantomowych bólach po utraconej rodzinie, tęsknocie, samotności, godności i przetrwaniu. Krótki, a przy tym niebywale pojemny – i emocjonalnie i intelektualnie – Powiedz mi dowodzi, że herstoria ma wyjątkową wartość. A jego finał należy do najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziałam w kinie. Ale choć wyłuskałam z retrospektywy ten konkretny tytuł, to rzecz jasna polecam ją w całości: wreszcie uzupełniliśmy nowohoryzontową układankę o tych 21 puzzli, bez których obraz kina nigdy nie byłby pełny.  

Śmierć niewinności i grzech nieistnienia, reż. George Peter Barbari

Film, do którego zdążyłam już kilka razy wrócić, urzeczona jego aurą: łagodnością i współczuciem, które niczym światło późnego popołudnia, w jakim zanurzona jest ta opowieść; rozbraja, zmiękcza, wygasza testosteronowy ogień, którym buzują bohaterowie. Opowieść o patriarchalnym rytuale (grupka młodych mężczyzn idzie zbiorowo stracić dziewictwo) staje się opowieścią o dramacie każdego z tych ni to chłopców, ni mężczyzn, który wierząc, że świat należy do nich, ledwie przeczuwa, że tak naprawdę to oni należą do świata. Nasycone poezją, empatyczne kino o ludziach – także kobietach i dziewczynach – którym patriarchalna kultura odbiera niewinność. Grzech nie obejrzeć tego pięknego, melancholijnego filmu.  

Memoria, reż. Apichatpong Weerasethekul

Wybór dość oczywisty, ale sądzę, że arcydzieło Weerasethakula każdy pokocha z zupełnie innego powodu. To film otwarty na wszelkie spotkania, a przy tym wystarczająco enigmatyczny, by narzucić mu własne wspomnienia. Geograficznie i historycznie umiejscowiona w Kolumbii, ale duchowo zanurzona w zupełnie innych wymiarach rzeczywistości, Memoria delikatnie trąca czułe struny pamięci, uruchamia szósty zmysł, każe nam przywołać nasze poprzednie wcielenia, odtwarza mentalną topografię bezsennych nocy i ujawnia mapę połączeń pomiędzy nami i światem, przeszłością i przyszłością… Kino holistyczne, kosmiczne i w ogóle nie z tego świata.  

Truflarze, reż. Gregory Kershaw, Michael Dweck

Biała trufla wśród pospolitej filmowej grzybni, balsam dla duszy, czysta rozkosz, jaką przynosi obcowanie z tak cennymi okazami. Mowa tu o włoskich dziarskich staruszkach i ich pieskach – wytrawnych poszukiwaczach trufli. Pasja i tradycja kontra kapitalizm i rynki. Opowieść o miłości do życia i celebrowaniu przyjemności. Humor i melancholia. Najlepiej ujął to Kabaret Starszych Panów: „Na grzyby – w aromatów pełen las / Na grzyby – przed wyjazdem słuchaj sprawdźmy gaz / Weźmy czegoś parę kropel / A na drzwiach wywieśmy o tem / Że ruszyliśmy w sobotę / bo powzięlismy ochotę”. Nie wiem jak wy, ale ja idę!

Pióra, reż. Omar El Zohairy

Tata w ekhm… podróży służbowej, choć nie wiem czy tak można nazwać nieoczekiwaną przemianę głowy rodziny w kurczaka: na terenie zakładu pracy, na oczach dziatek i przełożonego. Dystopia El Zohairy’ego to film z wolnego wybiegu: swobodnie przemieszczający się pomiędzy brutalnymi politycznymi i ekonomicznymi realiami a magią, poezją, humorem. Nawet jeśli Arabska Wiosna nie spełniła oczekiwań, to z pewnością przyczyniła się do rozkwitu kina i emancypacji kobiet – i o tym także jest ten zaskakujący, oryginalny film.

Siedlisko w górach Fuchun, reż. Gu Xiaogang

Starania o możliwość pokazania na Nowych Horyzontach tego filmu (oglądaliśmy podczas ostatniej przedpandemicznej edycji festiwalu w Cannes!) były lekcją pokory i cierpliwości. Siedlisko… dotarło więc do Wrocławia meandrując niespiesznie, jakby niósł je do nas leniwy nurt rzeki Fuchun. Zaiste, film Gu Xiaogang każe spieszyć się powoli, delektować życiem i spokojnie smakować jego przemijanie. Opowieść o międzypokoleniowych rodzinnych konfliktach ilustruje szersze problemy zderzenia modernizacji z tradycją, postępu i osiągnięć z długim trwaniem, ale też patrzy na nie ze świadomością, że i one kiedyś przeminą odprowadzane niewzruszonym spojrzeniem gór Fuchun.   

Pracodawca i pracownik, reż. Manuel Nieto Zas

O take kino społeczne walczyliśmy! Choć akcja filmu dzieje się w odległym Urugwaju, Nieto Zas nakręcił doskonały komentarz do toczących się dziś w Polsce dyskusji o pochodzeniu, stosunkach folwarcznych, klasowych tarciach, kolonialnych zaszłościach, micie równych szans. Polecam nie tylko Radziwiłłom. 

Planeta, reż. Amalia Ulman

Czarno biała (jakby nie starczyło im już kasy na kolory) Planeta jest filmem o kryzysie ekonomicznym, osuwaniu się w biedę i dwóch kobietach, matce i córce, które z całych sił: wałkami, futrem, mascarą, torebką w kratkę Burberry, bronią się przed upadłością. Świetna tragikomedia o zjadającym nas powoli konsumpcjonizmie, o żegnaniu dobrobytu i witaniu prekariatu, o statusie, który od dawna mylimy z tożsamością. 

W drogę!, reż. Panah Panahi

Syn Jafara Panahiego zadebiutował filmem, w którym zakochało się Cannes. I nic dziwnego: W drogę! jest uroczy, wzruszający, zabawny, a przy tym stale podszyty niepokojem. Bo to kino drogi, które w ciepłej, nostalgicznej, intymnej opowieści o rodzinnej wyprawie i rodzinnych relacjach, szmugluje dramat. Najbardziej wyrazistą postacią jest tu nadpobudliwy, wścibski kilkulatek i film Panahiego ma w sobie coś z tego naiwnego, niewinnego dziecka, które podtrzymuje rozpadający się świat siłą swojego śmiechu i fantazji.      

Sceny myśliwskie z Dolnej Bawarii, reż. Peter Fleischmann

Pół wieku po premierze ten film o rozkręcaniu nagonki nic a nic nie stracił na aktualności. Sielska bawarska wieś i on, który wraca z miasta, ciągnąc za sobą smugę plotek. Z tych rodzi się nieufność, podejrzliwość i łatwopalna wrogość. Zapał myśliwski nigdy nie gaśnie, zawsze jest sezon na jakąś zwierzynę. 

Sceny myśliwskie z Dolnej Bawarii należały do filmów szczególnie cenionych przez profesor Marię Janion. Zapomniane dzieło Fleischmanna pokazujemy w hołdzie zmarłej rok temu wybitnej intelektualistce, badaczce literatury i kultury – w tym kina.


czytaj także
Branża No Problemo Music i Big Sync Music - warsztat o roli muzyki w filmie 6/08/21
Polecamy Moda kocha kino 6/08/21
Ogłoszenie Pakiety i dostępy do filmów online już w sprzedaży 5/08/21
Ogłoszenie Bilety na pokazy stacjonarne już w sprzedaży 4/08/21

Newsletter

OK