English
zaloguj / zarejestruj

Céline Sciamma i Adèle Haenel: Filmy mogą być schronieniem

29/07/19
Portret kobiety w ogniu reż. Céline Sciamma
Trwają zapisy na wykład otwarty Virtual Reality & Beyond na 19. MFF NH O koniach, turystach i ekoterrorystach - dylogia Benedikta Erlingssona

Nagrodzony w Cannes za scenariusz Portret kobiety w ogniu to historia intymnej więzi rodzącej się między dwiema kobietami: zmuszaną do małżeństwa arystokratką Héloïse i wyemancypowaną malarką Marianne. Piękny, subtelny, choć jednocześnie naładowany emocjami melodramat otwierał tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Nowe Horyzonty we Wrocławiu. O filmie i wiążących się z jego realizacją wyzwaniach porozmawialiśmy z reżyserką, Céline Sciammą oraz odtwórczynią jednej z głównych ról, Adèle Haenel.

Rozmawiał: Zdzisław Furgał | Papaya.Rocks

Największą siłą Portretu kobiety w ogniu wydaje się być prostota tej opowieści.

Céline: Portret kobiety w ogniu był zdecydowanie najtrudniejszą i zarazem najbardziej satysfakcjonująca rzeczą, jaką kiedykolwiek zrobiłam. Chciałam napisać coś oryginalnego i stanęłam przed wielkim wyzwaniem. Wymyśliłam, że będzie to intymna, ale też przenikliwa i emocjonująca historia. I że ubiorę ją w kostium. A robienie kostiumowego filmu bez opierania scenariusza na książce, czyjejś biografii czy historycznym wydarzeniu to dość rzadka sprawa. Nie chciałam też używać formy romansu, zależało mi na powolnym budowaniu historii, czerpaniu z gatunku slow burn. Ty mówisz, że to prosta historia, dla mnie to raczej coś szczerego i wymagającego skupienia. Chciałam, żeby ekranowe uczucie budowane było krok po kroku.

Twój scenariusz jest z jednej strony bardzo bliski konwencji, którą znamy np. z powieści sióstr Brontë czy Thomasa Hardy'ego, a z drugiej łamie on wszystkie możliwe zasady. To miał być przede wszystkim film o młodości i miłości?

Céline: Niekoniecznie o młodości. Héloïse i Marianne nie są już dziećmi czy nastolatkami, choć czasami oddają się zabawie. Chciałam raczej pokazać relację dwóch dorosłych kobiet, która nie opiera się na odkrywaniu swoich pragnień, tylko oddaniu się im. Nie rodzenie się jakiegoś uczucia w człowieku, ale budowanie dorosłej relacji między ludźmi. Symbolem tego miały być też intelektualne rozmowy między bohaterkami.

Adèle, kiedy poznajemy twoją postać, jest zimna i tajemnicza. Symboliczne jest nawet jej pierwsze pojawienie się - nie ujawnia swojej twarzy, ukrywa się przed widzem. Od razu wiedziałaś, jak zagrasz Héloïse?

Adèle: Używałam szyfru i symboli. Na początku Héloïse używa swojej twarzy jak maski. Jest, ale tak jakby jej nie było. "To ja, ale nie masz pojęcia, kim jestem" - zdaje się mówić do Marianne. Sytuacja, w której się znalazła, nie jest dla niej prosta: ma poślubić obcego sobie mężczyznę, oczywiście wbrew swojej woli. Do tego jej siostra właśnie popełniła samobójstwo. Jeśli Héloïse chce zachować swoją czystość czy niezależność musi zrobić to samo. Ale kiedy relacja między bohaterkami pogłębia się, kiedy staje się bardziej intymna, maska opada. Pojawia się nowa faza w życiu mojej bohaterki i wtedy sięgam po inne techniki aktorskie. Zaczynam być mniej powściągliwa, bardziej spontaniczna. Emocje momentami sięgają zenitu, a jej zachowanie nabiera prędkości. Szczególnie kiedy spędza czas z Marianne i Sophie.

Postać Sophie wprowadza urozmaicenie i zaburza intymną relację między dwiema głównymi bohaterkami. To prosta dziewczyna, która wcale nie chce się buntować jak one. Była w scenariuszu od początku?

Céline: Tak. Chciałam, żeby to był także film o przyjaźni, siostrzeństwie i solidarności między kobietami. Z tego samego powodu wprowadziłam też rolę matki. Ma ona 50 lat, nie jest stara ani zgorzkniała. Wprost przeciwnie - jest piękna, ma swoje marzenia, jest także szczera i uczciwa. Chciałam, żeby te wszystkie postaci, choć są tak bardzo różne, mogły się spotkać i rozmawiać na tym samym poziomie. Chodziło o zaburzenie tej społecznej hierarchii, stworzenie rodzaju utopii, w której chcesz żyć jako kobieta. Bo jeśli ma się w życiu dość szczęścia, możesz iść przez nie z siostrami u swojego boku. Gorąco polecam taką opcję (śmiech).

To wasz kolejny wspólny projekt.

Céline: Mój pierwszy film, Lilie wodne, zrobiłam właśnie z Adèle. To było 12 lat temu. Staramy się zachować rozsądek i nie pracować ze sobą często, ale ze względu na naszą bliskość uczestniczymy w swoich artystycznych wyborach.

Adèle: Kiedy Céline pracuje nad nowym projektem, wiem o nim wszystko. Ona również jest zaangażowana w każdy mój ruch, także jeśli chodzi o role, które wybieram. Dzielimy się procesem twórczym.

Czy podczas pracy na planie jest łatwiej, kiedy znacie się tak dobrze?

Céline: Są rzeczy, które o sobie wiemy, ale też takie, które dopiero odkrywamy. I wciąż potrafimy się zaskoczyć. Ufam Adèle jeśli chodzi o budowanie postaci, tworzenie jej od podstaw. Powierzam wszystko jej wyobraźni. Cały scenariusz powstał zresztą w oparciu o to uczucie zaufania. Pozwoliło mi to sięgnąć głębiej, nie przejmować się na planie codziennymi rzeczami czy problemami. Adèle była dla mnie jak kompas.

Adèle: Więź, którą mamy, jest niezwykła. Często wiedziałam dokładnie, o czym myśli Céline i w ten sposób mogłam wyciągnąć więcej ze swojej postaci. Ale nie zapominajmy, że na planie filmowym ważna jest też dobra ekipa. Ta, z którą pracowaliśmy w Bretanii, gdzie powstawał Portret kobiety w ogniu, była bardzo zaangażowana w cały proces. Operatorka Claire Mathon była dla mnie wielkim oparciem.

Zaskakuje was dobre przyjęcie filmu w Polsce - w kraju, przez który przechodzi właśnie fala nietolerancji? Portret kobiety w ogniu będzie pokazywany u nas w kinach po festiwalu.

Céline: Zupełnie nie. Zawsze tam, gdzie dzieją się radykalne i okropne rzeczy można znaleźć najlepszą widownię. Filmy mogą być dla ludzi schronieniem. Kiedy napięcia polityczne są duże, można upuścić trochę powietrza dzięki społeczności skupiającej się dookoła filmu i kibicującej mu. Ma to więc sens. Może nawet lepiej być z Portretem kobiety w ogniu tutaj niż w Los Angeles. Ale tam też pojedziemy (śmiech).

Adèle: Zaczniemy jednak od was.

* * *

Czytaj więcej o Nowych Horyzontach na Papaya.Rocks.


czytaj także
Polecamy Body. Voice. Intuition - dodatkowe warsztaty z Izą Chlewińską 29/07/19
Program Poniedziałek na Nowych Horyzontach 29/07/19
Program Niedziela na Nowych Horyzontach 28/07/19
Program Madame Björk – filmowe wcielenia islandzkiej divy 28/07/19