Ponderosa to kino kontrastów. Przede wszystkim mamy tu zderzenie pokoleń – niezbyt wygadany i raczej mało charyzmatyczny Zeke (Jack Dylan Grazer) mieszka z mamą (Alexis Bledel), która za dwoje pracuje w tytułowym bufecie w amerykańskim stylu, aby utrzymać rodzinę i zapewnić synowi godną przyszłość. Kiedy Zeke pewnego dnia spotyka starszego, przetyranego życiem, ale za to bogatego George’a (Bill Camp), życie chłopaka zmienia się nie do poznania.
Zwłaszcza kiedy okazuje się, że mężczyzna za wszelką cenę chciałby być dla Zeke’a… ojcem. I zrobi wszystko, aby udało mu się nim zostać. Najnowszy film Rice’a (Wyjście jest tuż przed nami, 13. AFF) osadzony jest gdzieś między utopią a dystopią, a w świecie przedstawionym pokoleniowe nieporozumienia spotykają się z zaskakującą, lynchowską duchowością. Przede wszystkim jednak to kino mikro- i makrokonfliktów – znajdziemy tu starcie Boomer kontra Zoomer, udawany ojciec versus nieobecna (pogubiona?) matka, nowe USA przeciwko staremu USA. To i wiele innych rzeczy czeka na was w tej przedziwnej, ale hipnotyzującej satyrze na postęp, w którym bezduszny beton powoli zastępuje człowieka.
Jan Tracz