Na polskojęzycznych forach poświęconych kinu przewijają się głosy internautów – najpewniej millenialsów – że to jeden z filmów ich dzieciństwa. Zrealizowana w 1987 roku La Bamba faktycznie była nad Wisłą bardzo popularna, a ówczesne stacje telewizyjne nadawały ją w zasadzie na okrągło.
Skoro losy tragicznie zmarłego Ritchiego Valensa wywarły taki wpływ na widownię mieszkającą pomiędzy Bałtykiem a Tatrami, to wręcz nie sposób wyobrazić sobie, jak ogromne znaczenie musiała mieć dla tych, których doświadczenie prezentowała, a mianowicie Chicanos, czyli – w dużym uproszczeniu – Amerykanów meksykańskiego pochodzenia, świadomych swoich korzeni i tożsamości kulturowej, aktywnie działających na rzecz pielęgnowania i wzmacniania tradycji. Luis Valdez, autor La Bamby, jest jednym z nich. Jego drogę – od syna ubogich robotników rolnych, przez założyciela zaangażowanej politycznie trupy teatralnej, po broadwayowskiego reżysera (spektakl Zoot Suit) – przybliża teraz David Alvarado (Jak Bogowie, 12. AFF) kreśląc portret artysty, który pomógł wprowadzić latynoską perspektywę do głównego nurtu i ułatwił kolejnym pokoleniom twórców (Robert Rodriguez, Patricia Cardoso, Eva Longoria) opowiadanie o własnym dziedzictwie.
Rafał Glapiak
Uwaga, zawiera treści wrażliwe: Przemoc fizyczna lub psychiczna
MFF Sundance 2026 – Nagroda Publiczności