Anna scrolluje bez końca klipy nagrywane ze swoją najlepszą przyjaciółką i współlokatorką Ivy. Z wygłupami w domu i na mieście, śpiewaniem podczas sesji karaoke szlagieru Escape (The Piña Colada Song) i w końcu z ich kotkiem znajdą, Boogerem. Tyle że Ivy nie żyje. Cisza w mieszkaniu kłuje w uszy, a Booger – mały, czarny i żarłoczny – uciekł przez okno i Anna nie może go odnaleźć.
Wkrótce dziwne rzeczy zaczynają się dziać z jej zmysłami i ciałem: inaczej odbiera zapachy, dźwięki i ruchy, to wymiotuje, to zjada własne włosy. Ciągle niewyspana, dręczona przez koszmary i flashbacki ze zmarłą przyjaciółką, przyłapuje się na wylizywaniu puszki z kocią karmą i półprzytomna krąży po okolicznych parkach. Na domiar złego z rozpapranej rany po zadrapaniu przez Boogera zaczyna wyrastać coś wstrętnego. To obrzydliwa komedia o żałobie – tak o swoim debiucie mówi reżyserka i scenarzystka Mary Dauterman, która zaczęła pracować nad nim w czasie pandemicznych lockdownów w Nowym Jorku. Glut to pełnokrwisty, pełen czarnego humoru body horror oparty nie tyle na monstrualnej transgresji, ile na przeobrażeniach rzeczy drobnych, równie odstręczających, co znajomych.
Klara Cykorz (katalog 14. AFF)