English
zaloguj / zarejestruj

Sekcja Oslo/Reykjavik: sztuka dokumentu

14/11/20
Gunda, reż. Victor Kossakovsky
Nowe Horyzonty ekranowych ojców Niedziela, czyli czas na odkrycia

W ramach sekcji Oslo/Reykjavik już trzeci rok z rzędu podczas festiwalu Nowe Horyzonty można oglądać najciekawsze norweskie i islandzkie filmy ostatnich lat. W ramach dwudziestej edycji festiwalu, w programie znalazły się (między innymi) dwa szczególne filmy dokumentalne: Gunda (reż. Viktor Kossakovsky) oraz Malarka i złodziej (reż. Benjamin Ree).

Sekcja Oslo/Reykjavik 3 powstała przy wsparciu Funduszy norweskich i Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG) pochodzących z Norwegii, Islandii i Liechtensteinu.

Czarno-biały, pozbawiony dialogów portret zwierząt gospodarskich, pokazujący cienie i blaski ich codziennego życia na farmie – to właśnie Gunda Kossakovsky’ego. Głównymi bohaterami tego dokumentu są świnia i jej nowonarodzone dzieci, stado krów oraz kilka kurczaków, które uczą się poznawać świat po wypuszczeniu z klatki. W kolejnych scenach śledzimy kroki tych zwierząt, obserwujemy ich reakcje na zmieniające się sytuacje, a także tworzenie się relacji w stadzie. Dzięki ustawieniu kamery na poziomie wzroku świń, kur i krów poznajemy rzeczywistość z ich perspektywy, dowiadujemy się, co jest dla nich najciekawsze, najważniejsze. Pozornie zwyczajne chwile na farmie i charakterystyczne dla tego miejsca widoki nabierają jednak nowego znaczenia, gdy patrzy się na nie oczyma zwierząt, skupiających się na każdym bodźcu, dźwięku czy podmuchu wiatru.

W filmie obserwujemy między innymi kurczaki, dotąd prawdopodobnie funkcjonujące w chowie klatkowym, które stawiają pierwsze kroki na podwórku. Widać, jak te zaniedbane, niepełnosprawne i oskubane z piór ptaki z zaciekawieniem przyglądają się wiejskiej roślinności, drzewom i spoglądają na niebo. Z jednej strony bacznie obserwują zachowanie innych kur – jakby obawiały się choć na chwilę odłączyć od grupy – z drugiej cieszą się możliwością podejmowania decyzji o tym, w którą stronę pójdą. Inne zwierzęta, będące bohaterami Gundy, to krowy, które spędzają czas na pastwisku. Uwagę przykuwa ich chęć przebywania w stadzie i dostosowywanie swoich reakcji do zachowań innych krów: wspólnie, jako grupa, szukają miejsca wypoczynku razem, wzajemnie reagują na swoje muczenie, przyspieszają krok, gdy inne krowy zaczynają biec. Można powiedzieć, że mamy do czynienia ze „zgraną paczką”!

Szczególne znaczenie dla rozumienia filmu ma relacja pomiędzy świnią a jej dziećmi, która stanowi pewną metaforę cyklu życia na farmie. Gundę otwiera scena porodu gromady prosiąt, które od momentu narodzin muszą uczyć się przetrwania – stale walczą o dostęp do mleka matki, odpychając braci i siostry od jej sutków, a także próbują trzymać się jak najbliżej matki, bo instynktownie czują, że gdy odejdą za daleko, nie będą potrafiły wrócić. Prosięta podążają za chrumkaniem maciory, uczą się stawiać pierwsze kroki poza chlewikiem, w którym się urodziły, a także w pocieszny, niesforny sposób zaczepiają się nawzajem. Ujmuje także postawa ich matki – niejednokrotnie wykończonej opieką nad licznym potomstwem – która świetnie wyczuwa, gdy jej młode są niespokojne, głodne czy zadowolone.

Film Kossakovsky’ego otwiera dyskusję dotyczącą statusu zwierząt gospodarskich, jednak ucieka od dydaktyzmu, nie stawia jednoznacznych, prostych odpowiedzi. Niespieszność czy może cierpliwość w obserwowaniu w zbliżeniach krów, kurczaków i świń, a także pokazanie ich przywiązania do towarzystwa innych zwierząt i ich emocjonalnych reakcji w różnych sytuacjach sprawiają, że te istoty, często ignorowane i hodowane przez człowieka w określonych celach, zyskują podmiotowość.

Drugi z wyświetlanych w ramach festiwalu dokumentów to nagrodzony w Sundance obraz Benjamina Ree. Tytuł Malarka i złodziej krótko i dobitnie opisuje profesje głównych bohaterów, a także pokazuje relacje między nimi. Barbora Kysilková, mieszkająca w Oslo czeska malarka, dowiaduje się, że jej dwa cenne obrazy zostały skradzione z galerii. Dzięki nagraniu z monitoringu jednego ze sprawców, Karla-Bertila, wkrótce udaje się odnaleźć, a sprawę skierować do sądu. Choć początkowo wydaje się, że głównym celem Barbory będzie rozwikłanie zagadki kradzieży i odzyskanie cennych dzieł, z czasem okazuje się, że te kwestie w zaistniałej sytuacji są dla niej najmniej istotne.

Barbora i Karl-Bertil teoretycznie mają ze sobą niewiele wspólnego: ona jest uznaną artystką, żyjącą w udanym związku, a on narkomanem i złodziejem, który stale pakuje się w kłopoty. Nie pamięta nawet, dlaczego włamał się do galerii, bo był wtedy pod wpływem narkotyków. Mimo tego zaprzyjaźniają się jednak, czego – jak twierdzą – sami się nie spodziewali: Karl-Bertil jest przecież nieufny wobec obcych i boi się, że zostanie wykorzystany, a Barbora początkowo liczy, że dowie się więcej o skradzionych obrazach i motywach złodzieja. W toku kolejnych spotkań, podczas których Karl-Bertil pozuje do nowych obrazów Barbory, żeby odpłacić jej za swój czyn, bohaterowie nieoczekiwanie coraz bardziej się ze sobą zaprzyjaźniają, odkrywając kolejne wspólne doświadczenia i zainteresowania.

W filmie obserwujemy wiele miesięcy doświadczeń bohaterów, towarzyszymy im w momentach kryzysowych, ale też obserwujemy ich wewnętrzną przemianę, w której znaczną rolę odegrała ich znajomość (do czego żadne z nich wprost się nie przyznaje). Przyglądając się fotografiom z rodzinnych archiwów, dowiadujemy się o wydarzeniach z ich przeszłości – co ciekawe, opowiadają o sobie nawzajem. Barbora mówi o dzieciństwie Karla-Bertila, a on o jej poprzednim, pełnym przemocy związku, jakby próbowali zapamiętać jak najwięcej informacji o drugiej osobie. Oboje są miłośnikami sztuki, ale ten argument nie przekonuje wszystkich – partner Barbory uważa, że znajomość z cierpiącym na ADHD, narkomanem-recydywistą źle na nią wpływa. Tę nieszablonową, pełną bezinteresowności relację trudno pojąć nie tylko osobom trzecim, ale nawet Barborze i Karlowi-Bertilowi…

Zarówno Gunda, jak i Malarka i złodziej to dokumenty zaskakujące, przełamujące stereotypy, otwierające dyskusję na rozmaite tematy filozoficzne i społeczne. W pierwszym z tych tytułów najważniejszą kwestią jest upodmiotowienie zwierząt gospodarskich, z kolei drugi z nich przedstawia trudną przyjaźń cenionej malarki z człowiekiem, w którego resocjalizację wiele osób nie wierzy. Choć te filmy są zgoła różne i poruszają zupełnie odmienne kwestie, dzielą jedną istotną cechę wspólną: pokazują, że rzeczywistość może znacznie odbiegać od powszechnie przyjętych opinii czy wyobrażeń na jej temat. To teoretycznie wyświechtana, oczywista prawda, która – jak udowadniają oba norweskie dokumenty – mimo wszystko od zawsze zaskakuje i chyba zawsze będzie zaskakiwała.

Marta Maciejewska

(Filmoznawczyni, polonistka, anglistka, menedżerka kultury. Absolwentka Uniwersytetu Gdańskiego i Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Współpracuje z Uniwersytetem Gdańskim, gdzie prowadzi zajęcia dla studentów oraz wykłady w ramach Akademii Polskiego Filmu, a ponadto od kilku lat jest jedną z wykładowczyń programu edukacyjnego „Pogotowie maturzysty”. Od 2012 roku prelegentka Nowych Horyzontów Edukacji Filmowej. Jej artykuły o kinie ukazały się m.in. w „Ekranach”, „Panoptikum”, „Kulturze Popularnej”, „Literaturze i Kulturze Popularnej” oraz w licznych tomach zbiorowych. Współredagowała książki „Orson Welles. Twórczość – recepcja – dziedzictwo”, „Racism and Trauma” i „Censorship, Politics and Oppression”.)


czytaj także
Polecamy Zobacz zwiastun i dyskusję wokół filmu "Erotica 2022" 14/11/20
Program Niech żyje krótki metraż! Filmy z Shortlisty i American Shorts 14/11/20
Program Sekcja Oslo/Reykjavik: ludzka natura okiem Północy 15/11/20
Program Pomóż nam ulepszyć festiwal. Wypełnij ankietę 15/11/20