English

Głębiej. Top 10 filmów według redakcji „Pisma”

Dzisiaj
Pływacy, reż. Sol Iglesias SK
Tajemnice na dachu, wolność w głębinach. Pokazy w Renomie i Hydropolis

Jak uciec od powierzchownych opinii w świecie, który ciągle gdzieś pędzi? Magazyn „Pismo” robi to po swojemu – publikuje rzetelne, wielokrotnie sprawdzane treści, do których chętnie się wraca. W tym roku, w ramach naszej festiwalowej współpracy, redakcja raz jeszcze przygotowała zestawienie dziesięciu tytułów wymagających zejścia o kilka poziomów głębiej. I to często całkiem dosłownie. W końcu listę otwiera kornwalijska Róża z Nevady. Ich selekcja pokazuje, że dla dobrego kina warto zanurkować pod powierzchnię, nawet jeśli ratunkowy kuter nosi nazwę najbardziej pustynnego stanu w Ameryce.

Wybory redakcji zachęcają do zadawania odważnych pytań i przyglądania się sprawom z zupełnie nowej perspektywy. Te filmy – dokładnie tak jak reportaże i eseje w magazynie – pomagają lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość i dają świetny pretekst do dyskusji. Poniżej prezentujemy kilka ich rekomendacji wraz z uzasadnieniami, które od razu wrzucamy na nasz radar. Po pełną dziesiątkę poleceń oraz dawkę rzetelnego, trwałego dziennikarstwa odsyłamy Was bezpośrednio na portal magazynu „Pismo”.


Róża z Nevady, reż. Mark Jenkin

Akcję swojego najnowszego filmu brytyjski reżyser Mark Jenkin osadził u wybrzeży rodzinnej Kornwalii. To właśnie tam, do wyludnionej nadmorskiej wioski, po 30 latach powraca rybacki kuter „Róża z Nevady”, od dawna uznawany przez mieszkańców za zaginiony. Co dla lokalnej społeczności oznacza jego niespodziewane pojawienie się w porcie? To zły omen? A może zapowiedź zmian na lepsze? Jedno jest pewne – „Róża z Nevady” potrzebuje załogi. Na statek zaciągają się więc dwaj młodzi mężczyźni: Nick (George MacKay), zdesperowany ojciec gotów zrobić wszystko, by zapewnić swojej rodzinie lepsze życie, oraz tajemniczy Liam (Callum Turner), włóczęga, który dopiero co przybył do wioski, by zacząć wszystko od nowa. Czy wyruszając w morze, będą oni w stanie rozwiązać zagadkę tajemniczego zaginięcia łodzi?

Jenkin stworzył surrealistyczną opowieść z pogranicza kina arthouse i science fiction. Są tu intryga, cofanie się w czasie i oniryczne wizje. Są też naturalistyczne sceny ukazujące trudy morskiej wyprawy. I nieoczywiste zakończenie, które pozostawia nas z większą liczbą pytań niż odpowiedzi. 

Nie zdradzę nic więcej na temat fabuły. Dodam tylko, że Róża z Nevady to jeden z tych filmów, dla których co roku jeździmy na Nowe Horyzonty.

Mateusz Roesler
koordynator projektów i współprac strategicznych

Róża z Nevady, reż. Mark Jenkin

Biały ślimak, reż. Elsa Kremser, Levin Peter

White Snail najbardziej zapadł mi w pamięć nie jako historia miłosna, ale jako portret dwojga ludzi próbujących odnaleźć się w rzeczywistości, która nie daje im zbyt wiele czułości. Najciekawszy okazał się świat modelingu pokazany z perspektywy młodej białoruskiej modelki, bez błysku fleszy i mitu o wielkiej karierze. To raczej opowieść o samotności, dyscyplinie, nieustannej ocenie własnego ciała i próbie znalezienia dla siebie miejsca w bezlitosnej branży. Zderzenie tego świata z codziennością mężczyzny pracującego w kostnicy brzmi jak pomysł z zupełnie innego filmu, a jednak tworzy intrygujący kontrast.

Teoretycznie to romans. W praktyce spotkanie dwóch bardzo samotnych osób – z których jedna wykonuje bardzo specyficzną pracę, a druga wydaje się równie krucha, co zagubiona. Doceniam delikatność, z jaką twórcy prowadzą ich relację, ale mnie nie do końca ona przekonała. Zamiast poczucia rodzącej się bliskości częściej miałam wrażenie, że obserwuję dwie osoby, które po prostu na chwilę przestały być same, ale nie do końca wiedzą, jak tą relacją – i samymi sobie w tej relacji – operować. To subtelna różnica, ale sprawiła, że emocjonalnie ten film pozostał dla mnie trochę na powierzchni.

Mimo to warto go zobaczyć. Dla hipnotyzujących zdjęć, nieoczywistej atmosfery i spojrzenia na Białoruś z perspektywy, której właściwie nie ogląda się w kinie. To spokojny, dziwny film o ciele, samotności i potrzebie bycia zauważonym – nawet jeśli jako widz nie do końca wierzy się w uczucie, które próbuje opowiedzieć.

Inez Jaworska
menedżerka ds. pozyskiwania przychodów i marketingu

Biały ślimak, reż. Elsa Kremser, Levin Peter

Pływacy, reż. Sol Iglesias SK

Po rekordowej fali upałów, jaka przeszła także przez nasz kraj w tym roku, ten film wydaje się wyjątkowo aktualny. Czwórka młodych osób snuje się po opuszczonym mieście w obezwładniającym żarze, który leje się z nieba. Kto mógł, uciekł w chłodniejsze rejony – lecące wysoko po niebie samoloty i nadawane w kółko reklamy linii lotniczych zdają się kpić z losu naszych bohaterów. Żar zdaje się odbierać im sprawczość i nadzieję. Wytchnienie znajdują w basenach, opuszczonych przez bogatych właścicieli zacienionych rezydencji. Ale czy od upałów da się uciec?

To ten rodzaj kina, po który przyjeżdża się na Nowe Horyzonty – autorskiego i nieoczywistego. Młoda reżyserka odważnie mierzy się w tym filmie z największymi bolączkami dzisiejszego świata: kryzysem klimatycznym, nierównościami społecznymi, wykluczeniem, jednocześnie nie tracąc lekko absurdalnego poczucia humoru. Ma oko do ciekawych kadrów i sytuacji, które zapadają w pamięć. Jej nazwisko na pewno warto śledzić. 

Urszula Kifer
redaktorka naczelna

Pływacy, reż. Sol Iglesias SK

Nocny spacer, reż. Sohn Koo-Yong

Nie sądzę, że znajdziecie bardziej niszowy film w tegorocznym programie festiwalu. Reżyser dokumentu, Sohn Koo-Yong, zabiera nas na nocny spacer po swojej dzielnicy. Brzmi dość zwyczajnie, jednak przez tę nieco ponad godzinę nie usłyszycie żadnego dźwięku (przynajmniej ja nie usłyszałem). Skromną narrację tworzą pojawiające się od czasu do czasu poetyckie opisy związane z bohaterami filmu – a więc księżycem, rzeką, drzewami, pobliskimi górami i wszelką roślinnością. Statyczne ujęcia zmieniają się w niespiesznym rytmie, a nasz umysł z minuty na minutę wchodzi coraz głębiej w stan przypominający medytację. 

Trzeba uczciwie przyznać, że Sohn rzuca nam wyzwanie. Nasze rozpędzone codziennością umysły mogą poczuć się na początku dość niekomfortowo, przechodząc nagle w tryb slow motion. Film angażuje wyłącznie zmysł wzroku, wykorzystując przy tym bardzo oszczędne środki – paleta barw jest niemal monochromatyczna. Cisza powoduje, że zaczyna działać wyobraźnia. Obserwując płynący strumyk, słyszałem jego szemranie, a kołysząca się na wietrze trawa sprawiała, że w mojej głowie zaczynały grać świerszcze. Nie jest to film dla każdego, ale ci, którzy dadzą mu szansę, mogą wyjść z seansu błogo wyciszeni. 

Łukasz Tofil 
specjalista ds. prenumeraty i subskrypcji

Nocny spacer, reż. Sohn Koo-Yong


Pełną listę znajdziecie na stronie „Pisma”.

Czytaj więcej


czytaj także
Program Wdech, wydech i filmowe ogrody na dachu Concordia Design 2 dni temu
Festiwal Festiwal dla każdego. Dostępność podczas 26. MFF TAURON Nowe Horyzonty 2 dni temu
Festiwal Mniej dylematów, więcej kina. Praktyczny przewodnik po ułatwieniach 3 dni temu
Festiwal Kino twarzą w twarz. Claire Simon, Markus Schleinzer i tłum gości na NH 10/07/26

Newsletter

OK