Tutaj podręczniki kina gatunkowego najczęściej kończą w płomieniach. W Nocnym Szaleństwie komedia potrafi skręcić w egzystencjalną grozę, rodzinny dramat zarastać fińskim lasem, a queerowy romans zmieniać się w horror o przemocy religijnego fundamentalizmu. Odkrywamy pierwsze trzy filmy tegorocznej sekcji, której partnerem medialnym ponownie jest portal Immersja.
Nocne Szaleństwo od lat jest miejscem dla kina, które nie prosi o pozwolenie. To sekcja filmów dzikich, nieoczywistych, czasem krwawych, czasem absurdalnie zabawnych, a czasem po prostu zbyt dziwnych, żeby po seansie udać się gdziekolwiek indziej niż klub festiwalowy w Arsenale, gdzie można przetańczyć wszystkie doznania. Łączą się tu rzeczy teoretycznie nieprzystawalne: antywojenna satyra i body horror, rodzinne lęki i ludowe koszmary, nastoletnia namiętność i nadprzyrodzona kara wymierzona przez świat zbudowany na uprzedzeniach.
Pierwsze ogłoszone tytuły prowadzą nas przez pustynię, fiński las i ponure przemysłowe miasteczko. Staright Circle Oscara Hudsona zaczyna się jak absurdalny dramat o dwóch żołnierzach pilnujących granicy, ale szybko przestaje ufać własnym regułom. Nightborn Hanny Bergholm zamienia marzenie o idealnej rodzinie w horror o rodzicielstwie, w którym do głosu dochodzą pierwotne instynkty. Leviticus Adriana Chiarelli to z kolei mroczny queerowy romans, w którym miłość staje się zagrożeniem w świecie religijnego ekstremizmu.
Pamiętajcie jednak, że w tym szaleństwie jest metoda, którą najlepiej poznać kupując karnet, akredytację branżową lub dziennikarską na tegoroczną edycję 26. MFF TAURON Nowe Horyzonty.
Zamów akredytację dziennikarską
Warto zawczasu zaopatrzyć się także w bilety na wydarzenia muzyczne w Arsenale. Naszym zdaniem koncert duetu Ho99o9 pasuje tu najlepiej.
W tegorocznym programie sekcji Nocne Szaleństwo m.in.:
Wojna właśnie się skończyła. Wrogie armie zawarły kruchy rozejm, pozostawiając dwóch żołnierzy strzegących granicy pośrodku pustyni. Codziennie odprawiają oni niezbędne państwowe rytuały, wciągają na maszty flagi swoich krajów, trzymają wartę, dzielą schronienie i racje żywnościowe. Do ich obowiązków należy wypuszczanie z klatek gołębi symbolizujących pokój, lecz wciąż tlą się w nich resentymenty, wspomnienie dawnej przemocy i animozji. Z biegiem czasu ich sytuacja staje się coraz bardziej absurdalna, dochodzi między nimi do spięć, a jednocześnie obaj zaczynają zapominać, dlaczego w ogóle znaleźli się na tym samotnym posterunku. Pełnometrażowy debiut Oscara Hudsona wyrasta z tradycji antywojennej satyry, lecz obnaża nie tyle bezsens konfliktu zbrojnego, co samej idei sztucznie wykreślanych granic i podziałów: antagonistów grają tu zresztą bracia bliźniacy, Luke i Elliot Tittensorowie. Brytyjski reżyser nie zamyka jednak swojej opowieści w gatunkowe ramy: Straight Circle, który rozpoczyna się niczym dramat Samuela Becketta (lub wariacja na temat Pustyni Tatarów Dina Buzzatiego i Valeria Zurliniego), tyle że przefiltrowany przez surrealistyczny humor Quentina Dupieux, nieustannie skręca w nieoczekiwanych kierunkach. Czarna komedia ustępuje miejsca egzystencjalnej grozie doprawionej body horrorem i Lynchowską z ducha fantasmagorią.
Jakub Demiańczuk

Staright Circle, reż. Oscar Hudson
Nie wchodzić do lasu! Przynajmniej tego fińskiego, gdzie drzemią tajemne siły, które mogą przejąć kontrolę nad nawet najbardziej poukładanym życiem. Takie zdają się prowadzić Jon (znany z filmów o Harrym Potterze Rupert Grint) i Saga (w tej roli magnetyczna Seidi Haarla, pamiętna z Compartment number 6 Juho Kuosmanena – Grand Prix w Cannes w 2022 roku), zakochana para, która właśnie wprowadza się do stojącego pośród kniei starego domu. Chcą tu w zgodzie z naturą wychowywać dzieci – planują troje, pierwsze jest już w drodze. Czy jednak rozsypująca się chata otoczona lasem, skąd dochodzą dźwięki jakiegoś licha, na pewno jest najlepszym miejscem do opieki nad pociechą – i to taką, która wcale nie wydaje się pocieszna? Najnowszy film Hanny Bergholm – znanej widzom Nowych Horyzontów z filmu Pisklę (22. NH) o dziewczynce zajmującej się znalezionym w lesie jajem – to znów niebanalny horror o kondycji współczesnej rodziny. Tym razem fińska reżyserka przygląda się problemom w związku oraz niepokojom związanym z rodzicielstwem: presją społeczną, lękiem o zdrowie dziecka, ale i przed utratą tożsamości. Potęga lasu i dzikie instynkty, które drzemią w nas dokładnie tak samo, jak w innych zwierzętach, mogą bowiem okazać się niczym w porównaniu z grozą życia rodzinnego.
Adam Kruk

Nightborn, reż. Hanna Bergholm
Leviticus australijskiego scenarzysty i reżysera Adriana Chiarelli to wstrząsający nastoletni romans, którego tytuł odsyła do biblijnej Księgi Kapłańskiej, zawierającej fragment interpretowany przez niektórych jako potępienie homoseksualności. Film łączy mrożący krew w żyłach horror z przenikliwym komentarzem społecznym i przywodzi na myśl słynne powiedzenie przypisywane Charlesowi Bukowskiemu: znajdź to, co kochasz, i pozwól, by cię zabiło. Niam, nowy uczeń w szkole, przeprowadził się z matką (Mia Wasikowska) do ponurego przemysłowego miasteczka, gdzie kobieta skłaniająca się ku religijnemu fundamentalizmowi trafia do wspólnoty podobnie myślących ludzi. Tam mizerny chudzielec zaprzyjaźnia się z Ryanem, brutalnym kolegą z klasy. Natychmiast wybucha między nimi gwałtowna fascynacja. Jednak odnalezienie miłości w tym niemal kompletnie pozbawionym nadziei miejscu okazuje się wyrokiem śmierci. Po doświadczeniu okrutnej terapii konwersyjnej każdy z chłopców odkrywa, że jego natura oraz to, czego (a raczej kogo) najbardziej pragnie, wchodzi w konflikt z siłami nadprzyrodzonymi. W czasach, gdy skrajny religijny ekstremizm nadal zyskuje na sile, film Chiarelli działa jak kanarek w kopalni: każe poważnie zastanowić się nad tym, co może zostać uwolnione, gdy ludzie próbują manipulować tym, czego nie da się ujarzmić.
Dorota Lech

Leviticus, reż. Adrian Chiarella
Pełny program Nocnego Szaleństwa poznamy 7 lipca. Partnerem medialnym sekcji jest portal Immersja.