English

Gra w kości, czyli co Matthew Herbert robi w „Kwietniu”

Dzisiaj
fot. Linda Nylind
Ostatni moment! Weź udział w Studiu Nowe Horyzonty+ i w Polish Days

Wprawdzie to już połowa miesiąca, ale w piątek na ekranach kin zawita w pełni Kwiecień najnowszy film Dei Kulumbegashvili i zdobywca Nagrody Specjalnej Jury na festiwalu w Wenecji.

Sprawdź, gdzie gramy

Gruzinka (autorka obsypanego nagrodami Początku) w brawurowym stylu łączy realizm społeczny z body horrorem, nie powinna zatem dziwić w gronie twórców filmu obecność Matthew Herberta, który potrafi idealnie oddać w swoich kompozycjach nieoczywiste połączenia. I przede wszystkim: wie, jak zaskoczyć; w tym przypadku doborem instrumentów, przy pomocy których powstała muzyka do Kwietnia.

Herbert to wielokrotnie nagradzany kompozytor i producent. Jego twórczość obejmuje ponad 30 albumów, w tym słynny Bodily Functions i ścieżki dźwiękowe do filmów (np. kultowy Human Traffic Justina Kerrigana czy z nowszych filmów Słone lato Rebeki Lenkiewicz). Herbert jest wieloletnim współpracownikiem chilijskiego reżysera Sebastiána Lelio stworzył muzykę do jego Fantastycznej kobiety (nagrodzonej Oscarem), Nieposłuszeństwa, Glorii Bell i Osobliwości. Ma na koncie współpracę z Björk czy Róisín Murphy. Herbert słynie z przekształcania zwyczajnych odgłosów otoczenia (tzw. found sound) w muzykę elektroniczną. Jego najgłośniejsze dzieło, One Pig, dokumentowało życie świni od narodzin aż po trafienie na talerz (i dalej).

Muzyka, którą Herbert skomponował do Kwietnia, ma szansę zyskać podobny rozgłos, gdyż powstała ona na instrumentach wykonanych z… końskich kości. O kulisach tej współpracy opowiada sama reżyserka:

„Matthew miał już na swoim koncie album nagrany na instrumentach wykonanych ze szkieletu konia i użył tych instrumentów również do filmu. Nie chciałam melodyjnej ścieżki dźwiękowej. Chciałam, żeby brzmiała jak oddech, wydobywający się gdzieś z wnętrza. Tak jakby odgłos oddychania pochodził prosto z ekranu. Matthew stworzył taki efekt głównie przy użyciu kości. Dla mnie jego muzyka, mimo biologicznego pochodzenia, ma w sobie coś nieziemskiego”.

Jak trafili na siebie?

„Poznałam Matthew przez naszego reżysera dźwięku. Od dawna byłam jego fanką, a praca z nim była czymś, o czym nie śmiałam nawet marzyć. Zakładałam, że nie będzie zainteresowany, ale gdy tylko zaczęliśmy rozmawiać, okazał się gotowy i pełen entuzjazmu – a to dlatego właśnie, że chciałam poeksperymentować z instrumentami, które stworzył z kości. Matthew był niezwykle otwarty. Przekazywał mi swoje nagrania, wspólnie je omawialiśmy, potem dogrywał kolejne i zachęcał mnie do eksperymentów. Uważam, że w pracy z muzyką i dźwiękiem najważniejsze jest to, by mieć dość czasu na całkowite zburzenie efektów dotychczasowej pracy, a potem zbudowanie wszystkiego od nowa. Niestety czas przeznaczony na dźwięk w postprodukcji jest często tak ograniczony, że jako reżyserka musisz o niego naprawdę walczyć”.

Efekt?

„Dźwięk może sprawić, że film stanie się doświadczeniem niemal fizycznym i namacalnym. Bardzo chciałam, aby widzowie przeszli w taki sposób przez mój film i aby rzeczywistość stała się im tak bliska, prawie jakby dotykała ich twarzy”.

Surowy, skąpany w błocie, zanurzony w zimnym świetle szpitalnych jarzeniówek Kwiecień wybucha nieoczekiwanym pięknem. Pole pełne maków, wesołe gaworzenie dziecka, spektakularny fiolet nieba – najokrutniejszy miesiąc to kwiecień. Ale też najpiękniejszy, gdy bywa obietnicą całego życia.


czytaj także
News Bilety na Timeless Film Festival Warsaw już dostępne w sprzedaży 10/04/26
Dystrybucja Najokrutniejszy i najpiękniejszy miesiąc: „Kwiecień”. Zobacz zwiastun filmu 9/04/26
Program Garden Party – zielona sekcja na 26. MFF Nowe Horyzonty 7/04/26
Nowe Horyzonty VOD „FATHER MOTHER SISTER BROTHER” Jima Jarmuscha na NH VOD 3/04/26

Newsletter

OK