Wchodzisz do ciemnej sali, siadasz w wygodnym fotelu, otwierasz szeroko oczy i… przez 160 minut śnisz jeden z najpiękniejszych snów tego roku. Odwiedzisz w nim najróżniejsze światy: od ekspresjonistycznego kina niemego, przez osadzony w czasie wojny noir, buddyjską przypowieść, neorealistyczny heist movie, po milenijną, wampiryczną love story. Już od tego piątku (27 lutego) możemy wspólnie śnić Zmartwychwstanie w reżyserii Bi Gana.
W ramach rozgrzewki i zachęty zostawiamy wrażenia tych, którzy mieli już okazję wyśnić tę wspaniałą przygodę:
– Maciej Satora, Filmweb
– Jakub Dębski, Kinowy Ekspres
– Daria Sienkiewicz
– Marcin Prymas, Pełna Sala
– Anna Czerwińska, Filmawka
Specjalna Nagroda Jury na festiwalu w Cannes. Najnowszy film Bi Gana, reżysera pamiętnej Długiej podróży dnia ku nocy, to kino totalne – wirtuozerska formalnie oda do medium filmowego, film-odyseja, film-sen, którego poszczególne segmenty odnoszą się do ludzkich zmysłów. Kino według chińskiego reżysera jest w stanie działać na każdy z nich – zachwycając i porażając. Wizja Bi Gana to futurystyczna dystopia, w której nie potrafić śnić to być nieśmiertelnym, a ci, którzy śnią (śnią kino!), są Deliriantami skazanymi na wieczną, oniryczną tułaczkę. Epicki, formalnie mistrzowski obraz zabiera nas w pięć niezwykłych podróży po historii X muzy – od ekspresjonistycznego kina niemego, przez osadzony w czasie wojny noir, buddyjską przypowieść, neorealistyczny heist movie, po milenijną, wampiryczną love story. To kino wolne, hipnotyzujące, zachwycające – popis czystej wyobraźni.