English
zaloguj / zarejestruj

Krytycy o "Cmentarzu wspaniałości" Apichatponga Weerasethakula

13/02/17
Cmentarz wspaniałości reż. Apichatpong Weerasethakul
"Cmentarz wspaniałości" Apichatponga Weerasethakula od 10 lutego w kinach "Śmierć Ludwika XIV" Alberta Serry od 3 marca w kinach

10 lutego 2017 roku na ekrany polskich kin wszedł nowy film Apichatponga Weerasethakula Cmentarz wspaniałości. Dystrybutorem filmu jest Stowarzyszenie Nowe Horyzonty.

Media o filmie:

"Na szczęście, tego typu filmów nie da się jednoznacznie zinterpretować. To intelektualna, estetyczna roszada, która każdemu odbiorcy może przynieść coś zupełnie innego. A mimo statycznej metody opowiadania, film ma swoje też zaskakujące momenty. Potrafi w równym stopniu wprawić w zdumienie, jak i swoiste zakłopotanie, co wywołać niespodziewany uśmiech. Z całą pewnością "Cmentarz wspaniałości" zostaje w głowie jeszcze długo po wyjściu z kina." (Artur Cichmiński, film.onet.pl)

"Dramat fantastyczny. Opowieść o klinice dla żołnierzy w śpiączce to pretekst do wyprawy w napędzany emocjami świat zbiorowej podświadomości i traum. Inne, nieoczywiste, ale czytelne kino. (...)
Film ekscentryczny, ale wbrew pozorom łatwy w odbiorze, bo mówiący o emocjach i lękach uniwersalnie dotykających ludzi. Ma magiczną własność zjednywania serc o każdym kolorze, kształcie i wrażliwości." (Anna Tatarska, Co jest grane 24)

"Cmentarz wspaniałości to film utrzymany w stylistyce slow cinema, który może spodobać się nawet zagorzałym przeciwnikom nurtu. Mamy w końcu do czynienia z dziełem Apichatponga Weerasethakula, czyli reżysera potrafiącego pogodzić ze sobą gusta Romana Gutka i Quentina Tarantino." (Piotr Czerkawski, filmweb.pl)

"Coraz mniej filmów proponuje widzowi urlop od rzeczywistości, nie używając magicznych sztuczek filmowych, 3D czy innych efektów specjalnych. Takim oczyszczeniem jest Cmentarz wspaniałości, gdzie wiara może doprowadzić do tego, że człowiek poczuje oddech ludzki w krematorium. To pełna kontemplacji rozprawa o znalezieniu tętniącego i satysfakcjonującego życia na wysypisku, gdzie zamiast ludzkich odpadów dostaje się subtelny wykład o istocie życia. (...) Cmentarz wspaniałości jest zbudowany niczym poemat i stanowi odę do zwykłego życia oraz odtruwa organizm z toksyn. To nie tylko film, a aż film. Chociaż najcelniej – utwór poetycki. 8,5/10." (Bernadetta Trusewicz, fdb.pl)

"W moim dzieciństwie liczyły się tylko trzy miejsca: szkoła, szpital i kino. To one mnie ukształtowały. W szpitalu spędziłem całe dzieciństwo, bo moi rodzice byli lekarzami. Do kina uciekałem po lekcjach, by zanurzać się w alternatywnych rzeczywistościach. Natomiast szkoła zawsze dawała mi jakiś dziwny posmak podwójności życia. (...)

Chciałem, żeby w jednej ze scen Jenjira widziała potwora wyłaniającego się z jeziora. Zrezygnowałem z tego tylko dlatego, że emocje i cisza wydały mi się w tym filmie ważniejsze niż potwory. (...) Dla mnie ten potwór symbolizowałby figurę generała, który pojawił się w Tajlandii po zamachu stanu, stając się postacią szczególną w życiu społecznym." (Apichatpong Weerasethakul o swoim filmie, "Kino" 02/2017)

"Kiedy byłem w szkole, faszerowano nas propagandą, zresztą dzieje się tak w pewnym stopniu do dnia dzisiejszego. Dzieciom wpaja się jedną, „właściwą” wersję historii, tę nacjonalistyczną. Podręczniki nie wspominają o przemocy i brutalności wpisanej w każdy dzień, także współcześnie.

A rzeczywistość jest o wiele bardziej złożona. Na szczęście dzięki współczesnym mediom i internetowi możemy te informację zweryfikować. Można się przebudzić. Dziś patrzę na Tajlandię całkiem inaczej. Ta filmowa podróż do lasu ma wymiar symboliczny. Zanurzam się w historii, w tych wszystkich ruinach, krwi poległych. Filmowy las to magiczne miejsce, nie możemy być do końca pewni, czy prawdziwe." (Apichatpong Weerasethakul o swoim filmie, Co jest grane 24)

"Weerasethakul bywa zaliczany do twórców nurtu slow cinema, lecz jednocześnie odznacza się cechami pozwalającymi mu przekraczać jego ograniczenia. W przeciwieństwie do większości zakorzenionych we wspomnianej estetyce filmowców tajski reżyser dysponuje chociażby ujmująco nonszalanckim poczuciem humoru. W swoim najnowszym filmie twórca „Wujka Boonmee" potwierdza także reputację artysty lubującego się w łączeniu przeciwieństw. W „Cmentarzu..." intymna perspektywa współgra na przykład z wyraźnym zaangażowaniem politycznym. Historia grupy żołnierzy cierpiących na tajemniczą odmianę śpiączki bywa interpretowana jako metaforyczny obraz współczesnej Tajlandii Odczytanie to wydaje się uprawnione o tyle, o ile sprawujące władzę w kraju wojsko od lat jest krytykowane za nieumiejętność uspokojenia napięć na tle społecznym i etnicznym." (Piotr Czerkawski, "Dziennik Gazeta Prawna")


czytaj także
Festiwale Zakończył się MFF w Berlinie 20/02/17
Esej Analiza twórczości Jacques’a Rivette’a autorstwa Tomasza Kłysa 21/02/17
Program Nowy film Lava Diaza w programie 17. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty 2/03/17
Recenzja Polscy krytycy o "Śmierci Ludwika XIV" Alberta Serry 3/03/17