English
zaloguj / zarejestruj

17. MFF T-Mobile NH: Kino Protestu

28/03/17
Daleko od Wietnamu
Polscy krytycy o "Ostatnich dniach miasta" Tamera El Saida Zapraszamy widzów do współtworzenia festiwalowych plakatów

"Film i rewolucja, film i sztuka, polityka i sztuka są nierozłączne" - mówił w wywiadzie z 2006 roku japoński reżyser Masao Adachi. Kino tego jednego z najbardziej radykalnych artystów znalazło się w programie sekcji Kino Protestu, którą zaprezentujemy podczas 17 edycji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty. W epoce gwałtowanych nacjonalistycznych zwrotów i cichych antyliberalnych rewolt (Brexit), którym towarzyszy fala największych od lat demonstracji - by wymienić tylko polskie i amerykańskie marsze kobiet, antyrządowe manifestacje w Bukareszcie, prouchodźcze zgromadzenia w Barcelonie; chcemy przyjrzeć się związkom kina i polityki. Kina i terroru. Kina i protestu. Zadać pytanie o to, na czym naprawdę polega rewolucyjny potencjał filmowego medium i kiedy rzeczywiście kamera staje się narzędziem walki.

77-letniemu dziś Masao Adachiemu słowo "Akcja!" kojarzyło się z partyzanckim wezwaniem do działania, o czym opowiadał Philippowi Grandrieuxw biograficznym Być może piękno umocniło naszą determinację (Il se peut que la beauté ait renforcé notre résolution - Masao Adachi, 2011). Reżyser w latach 70. na przeszło trzy dekady porzucił kamerę, by jako członek - uznanej swego czasu za jedną z najgroźniejszych grup terrorystycznych - Japońskiej Armii Czerwonej, przyłączyć się do walki zbrojnej po stronie Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. Z filmowymi i politycznymi rewolucjami rozliczył się w 2006 roku, w Prisoner/Terrorist (Yûheisha - Terorisuto), którego bohaterem jest terrorysta Kôzô Okamoto, odpowiedzialny między innymi za masakrę na lotnisku w Tel Awiwie w 1972 roku.

Ale kino może protestować na wiele innych sposobów: odrzucając na przykład kompromisy z rynkiem na rzecz integralności artystycznej wizji. To przypadek mającego premierę na ostatnim Berlinale, trwającego aż 285 minut, wspaniałego, poetyckiego Pokonać noc (Combat au bout de la nuit, 2017) Sylvaina L'Espérance'a. Jego tematem także jest polityczne przebudzenie - dotkniętej kryzysem Grecji. Wybitny kanadyjski dokumentalista przez wiele miesięcy obserwował tych, którzy nie pozwalali się zepchnąć z ateńskich ulic w ekonomiczny czy medialny niebyt: filmował żądające przywrócenia do pracy sprzątaczki z greckiego ministerstwa finansów, przypierane do murów przez policyjne tarcze, czy miażdżenie przez buldożery romskiego miasteczka. Przyglądał się samoorganizującym się mieszkańcom niosącym pomoc ateńczykom pozbawionym dostępu do opieki medycznej, nocami zaś towarzyszył bezdomnym i uchodźcom, czyniąc widzialnymi tych, od których wciąż odwracamy wzrok. Eleganckie, skonstruowane jak poemat dzieło Kanadyjczyka ożywia ducha filmowego protestu, przypominając, że także w kinie poezja bywa najbardziej rewolucyjnym i radykalnym medium.

Wyróżniony na ostatnim Berlinale nagrodą FIPRESCI Uczucie silniejsze niż miłość (Shu'our akbar min el hob, 2017) w reżyserii Mary Jirmanus Sabaodwołuje się z kolei do jednej z "prześnionych" rewolucji, wydobywając z zapomnienia krwawo tłumione libańskie strajki w fabrykach tytoniu. Wydarzenia z lat 70. niosące obietnicę ludowej rewolucji, a wraz z nią kobiecej emancypacji - bo skupiające wiele działaczek i aktywistek - zostały zepchnięte w zbiorową niepamięć przez wojnę domową. Bogaty w materiały archiwalne film młodej reżyserki rekonstruuje ducha tamtej rewolty, która była również szansą zrewoltowanego kina. "Pełen melancholii, ale i nadziei, wygląda lepszej przyszłości. Kino dokumentalne w najlepszym wydaniu; ekscytujące, pełne emocji, odważne" - napisało jury FIPRESCI w swoim uzasadnieniu.

W sekcji Kino Protestu zwrócimy uwagę także na działalność filmowych kolektywów, przedkładających solidarność nad fetysz autorstwa. Przypomnimy więc świeżo odrestaurowany Daleko od Wietnamu (Loin du Vietnam, 1967), wspólne dzieło siedmiorga reżyserów: Agnés Vardy, Jean-Luca Godarda, Chrisa Markera, Claude'a Leloucha, Alaina Resnaisa, Jorisa Ivensa i Williama Kleina. To filmowy ombnibus, artystyczny wielogłos, będący zarazem spójną antywojenną i antykapitalistyczną wypowiedzią, pochodzącą z czasów, gdy zaangażowanie kina było naturalną, spontaniczną reakcją na polityczne i kulturowe wstrząsy. Czy nasze czasy mają szansę przynieść opowiedziane w nowy sposób i nowym językiem filmowe rewolucje? Także o tym porozmawiamy w sierpniu we Wrocławiu.

Małgorzata Sadowska, kuratorka


czytaj także
Dystrybucja "Ostatnie dni miasta" Tamera El Saida od 24 marca w kinach 14/03/17
Ogłoszenie Rozpoczęła się sprzedaż biletów na pokazy "Manifesto" Juliana Rosefeldta 12/04/17
Program 17. MFF T-Mobile NH: Aki Kaurismäki, Rooney Mara i argentyńska "Zima" 7/03/17
Program Trzecie Oko przedstawia: Good Girls Gone Bad 26/04/17