English
zaloguj / zarejestruj

"Zama" i "Ága" w programie Nowych Horyzontów i w kinach

27/03/18
Zama, reż. Lucrecia Martel
Hity Cannes w dystrybucji Stowarzyszenia Nowe Horyzonty

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty jest dystrybutorem filmów Zama Lucrecii Martel i Ága Milko Lazarowa, które będą miały polską premierę podczas 18. MFF Nowe Horyzonty.

Zama
Argentyna, Brazylia, Hiszpania, Republika Dominikany, Francja, Holandia, Meksyk, Szwajcaria, USA, Portugalia, Liban 2017, 115'
reż. Lucrecia Martel
obsada: Daniel Giménez Cacho, Lola Dueñas, Matheus Nachtergaele i in.
nagrody: Seville European Film Festival 2017 - Nagroda Specjalna Jury; Havana Film Festival 2017 - Nagroda FIPRESCI (najlepszy film); MFF w Rotterdamie 2018 - KNF Award, WorldView New Genres Fund Development Award

Najnowszy film Lucrecii Martel (BagnoŚwięta dziewczynaKobieta bez głowy), choć katapultuje nas w kolonialną przeszłość (schyłek XVIII wieku, gdzieś w Ameryce Łacińskiej), w gruncie rzeczy kreśli fascynujący obraz jak najbardziej współczesnej skolonizowanej mentalności. Zamą argentyńska reżyserka trafia bowiem w samo serce aktualnych konfliktów koncentrujących się wokół problemu tożsamości; rasowych, płciowych i klasowych podziałów.

Tytułowy bohater tej hipnotyzującej opowieści, rezydujący na peryferiach hiszpańskiej kolonii, bliski jest pracownikowi międzynarodowej korporacji, czy urzędnikowi z prowincji. Tak jak oni, Zama żyje w stanie ciągłego oczekiwania na awans, przeniesienie, dostrzeżenie, możliwość wykazania się przed dalekimi mocodawcami. Nie dostrzega wartości w tym, co dziś, co obok niego - wypatrując przyszłości, z nią tylko wiążąc plany. Jest też Zama więźniem urzędu, jaki piastuje, uporczywie przywiązany do rytuałów i form, definiujący się przez swoją pozycję społeczną. Tropikalny upał i wilgoć szybko jednak rozprawiają się z formą, ośmieszając rzekomą solidność kolonialnych mocarstw, demaskując pustkę przywiezionych z Europy rytuałów, tutaj zwyczajnie groteskowych. Im rozpaczliwiej bohater trzyma się sztywnych tożsamości urzędnika, kolonizatora, dumnego białego mężczyzny, tym więcej spotyka go frustracji i upokorzeń: odmowa przeniesienia, odrzucenie przez damę, utrata pensji, która utknęła gdzieś w drodze. Sytuując swoją opowieść (zrealizowaną w oparciu o książkę Antonia di Benedetto) na kulturowym pograniczu, gdzie przedstawiciele hiszpańskiej korony zmuszeni są do niepewnej koegzystencji z rdzennymi mieszkańcami tych ziem, Martel daje Zamie szansę na transformację i wyzwolenie. Szansę, którą przychodzi wraz z upadkiem.

Oto wielka historia w doświadczeniu jednostki, satyra na heroizm i heroiczne wersje dziejów, błyskotliwa opowieść o pułapce męskości: Zama to także pierwszy film kostiumowy, pierwsza adaptacja powieści i pierwszy bohater-mężczyzna w dorobku Lucrecii Martel. Szczerze mówiąc - podkreśla reżyserka. - Identyfikuję się z nim bardziej, niż z porucznik Ripley z "Obcego", choć boli mnie to wyznanie. Przebywanie z moim bohaterem pozwoliło mi dotrzeć bardzo blisko do tego, co we mnie najgorsze i utwierdziło w przekonaniu, że to co w nas najlepsze, ulokowane jest dokładnie w tym samym miejscu. Owa po tysiąckroć powtarzana mądrość, że aby się odnaleźć, musisz się zagubić; okazuje się prawdziwa.

Oszałamiający wizualnie, kapitalnie udźwiękowiony i stworzony w rytmie, który pozwala nam zanurzyć się głęboko w duszny, balansujący na granicy halucynacji świat Zamy, film Lucrecii Martel znalazł się na wielu prestiżowych listach najlepszych filmów 2017 roku, tworzonych przez krytyków i instytucje. Oryginalne, przebogate, gęste od znaczeń dzieło argentyńskiej reżyserki, wyprodukowane ogromnym wysiłkiem i niedocenione przez festiwale (nie znalazło się w żadnym z najważniejszych konkursów, co jest dowodem na ślepotę selekcjonerów, niczym Zama przywiązanych do utartych ścieżek) należy do filmów, które nawet opisane i zanalizowane, wciąż pozostają zagadką. Tajemniczym lądem, który nie czeka na swoich odkrywców.

Ága
Bułgaria, Niemcy, Francja 2018, 96'
reż. Milko Lazarow
obsada: Michaił Aprosimow, Fieodosia Iwanowa, Sergiej Egorow

Kopalnia diamentów w Mirnym w Jakucji to jedna z największych dziur w Ziemi, jakie wykopał człowiek. Trasa zjeżdżającej w dół ciężarówki ma długość 10 kilometrów, średnica kopalni to 1200 metrów, głębokość: 520 metrów. Filmowana z drona potężna wyrwa przypomina ranę na ciele Ziemi - wyjątkowo bolesną, nieuleczalną. Podobny ślad - śmiertelnej choroby - nosi na swoim brzuchu starzejąca się Sedna (Fieodosia Iwanowa), czarne dziury zieją także z białych jak śnieg brzuchów polarnych lisów.

Przepiękny film bułgarskiego reżysera, Milko Lazarowa to requiem dla umierającej tradycji, dla umierającej miłości, dla umierającej Ziemi. Kryjąca pod lodem milczenia i rutyny potężny ładunek emocji, Ága jest opowieścią o cichej zagładzie. Odwołując się nieustannie do słynnego Nanuka z Północy (1922), dokumentu Roberta Flaherty'ego o Innuitach, dopowiada los tamtych bohaterów. Główny bohater Ági też nosi imię Nanuk (Michaił Aprosimow), mieszka wraz z żoną w jurcie stojącej na zamarzniętych wodach rzeki Leny i całe życie polował na renifery, których nie sposób już spotkać na białych równinach Republiki Sacha. Wieczorami, pod stertą futer starzejąca się para opowiada sobie dawne mity, nijak już nie przystające do rzeczywistości, w której czyste niebo nad głowami Sedny i Nanuka przecinają srebrne nici samolotów, w której przetrzebiono zwierzęta, a jedyna córka "zdradziła" rodziców odchodząc do miasta. Prowadząc nas na skraj kopalni, Lazarow kończy mit, którego nie ma już kto opowiadać. Dalej zionie już tylko wielka dziura, wielka pustka. W jej obliczu najcenniejszym diamentem okazuje się łza: bezcenne świadectwo współodczuwania.

Ága to slow cinema w najlepszym wydaniu i jeden z najniezwyklejszych filmów ostatniego Berlinale (gdzie pokazywany był poza konkursem), pełen czułości, scena po scenie roztapiającej wieczną zmarzlinę świata, w którym dystans i emocjonalny chłód gwarantują przetrwanie. Niosący mocne ekologiczne przesłanie scenariusz Lazarowa i Simeona Wientisławowa wygrał w 2015 roku w Cannes nagrodę ScriptTeast im. Krzysztofa Kieślowskiego dla najlepszego tekstu z Europy Wschodniej.

Małgorzata Sadowska, Marcin Pieńkowski


czytaj także
Media W programie 19. MFF Nowe Horyzonty retrospektywy Serry, Assayasa i Terayamy 5 dni temu