English
zaloguj / zarejestruj

Kaurismäki na prezydenta ["Po tamtej stronie"]

Piotr Czerkawski
5/08/17
Kadr z filmu "Po tamtej stronie", reż. Aki Kaurismäki
Niech żyje pornutopia! ["Misandrystki"] Terroryzm z bezczynności ["Nocturama"]

Aki Kaurismäki – kolejny raz w karierze – dokonał rzeczy pozornie niemożliwej. Ulubieniec nowohoryzontowej publiczności nakręcił pogodny i przepełniony nadzieją film, którego akcja toczy się wokół szalejącego na świecie kryzysu migracyjnego. Za sprawą „Po tamtej stronie” fiński mistrz ugruntował pozycję jednego z najważniejszych, obok Kena Loacha i braci Dardenne, humanistów współczesnego kina.

Nowy film Kaurismäkiego, choć utrzymany w poetyce krzepiącej baśni, chwilami bywa dosadny. Reżyser nie ukrywa, że wrogi stosunek Europejczyków do uchodźców z Bliskiego Wschodu budzi w nim autentyczny gniew. W jednej z pierwszych scen ostrze jego krytyki godzi także w Polskę. Trudno uwolnić się od poczucia wstydu, gdy Khaled, główny bohater filmu, wspomina, że "stał się ofiarą ataku skinheadów w polskim mieście Gdańsk". Jeszcze więcej goryczy pojawia się na ekranie pod adresem Finlandii, w której ostatecznie zatrzymuje się uciekający z Syrii mężczyzna.

Trudno uwolnić się od poczucia wstydu, gdy Khaled, główny bohater filmu, wspomina, że "stał się ofiarą ataku skinheadów w polskim mieście Gdańsk".

Kaurismäki udowadnia, że jego ojczyzna ma niewiele wspólnego ze stereotypowym, socjalnym rajem. Przybywający do tego kraju uchodźcy zamiast z ciepłym przyjęciem spotykają się z niechęcią, wzmacnianą dodatkowo absurdalnymi przepisami i biurokratycznymi przeszkodami. Gorzka ironia, z jaką reżyser w swoim filmie przedstawia dotykającą fińskie społeczeństwo erozję poczucia wspólnoty, budzi skojarzenia z optyką Erika Gandiniego, zaprezentowaną w głośnej "Szwedzkiej teorii miłości". Ostatecznie jednak Kaurismäki snuje swą opowieść na własnych warunkach i przekonuje, że tam, gdzie zawodzi ogół, zawsze jeszcze można liczyć na dobroć jednostek.

Osią "Po tamtej stronie" okazuje się niespodziewana więź między Khaledem a rozkosznie nieudolnym restauratorem Wikströmem. Przyjaźń obu mężczyzn wydaje się funkcjonować według dobrze znanej z "Ziemi obiecanej" zasady: "Ty nie masz nic, ja nie mam nic, więc razem mamy akurat tyle...". Zarówno Khaled, jak i Wikström przypominają także kolejne wcielenia ulubionej postaci Kaurismäkiego – Chaplinowskiego Włóczęgi. Zapewne właśnie z tego powodu humor "Po tamtej stronie" opiera się głównie na slapsticku, podszytym dyskretną melancholią.

Kaurismäki zanadto lubi swoich bohaterów, by ostatecznie nie dowartościować ich pokory i nie zafundować pocieszenia. Choć niektórzy oskarżają Fina o uciekanie od prawdziwych problemów w świat fantazji, to jednak nie sposób się z nimi zgodzić. Utopia ukazana w „Po tamtej stronie” jest na tyle dyskretna i skromna, że w czasie seansu wydaje się na wyciągnięcie ręki. 

Piotr Czerkawski

"Po tamtej stronie"

 


Piotr Czerkawski

Krytyk filmowy, dziennikarz, doktorant Uniwersytetu Wrocławskiego. Zdobywca III nagrody w Konkursie dla Młodych Krytyków Filmowych imienia Krzysztofa Mętraka. Członek Europejskiej Akademii Filmowej. Od znanej polskiej reżyserki usłyszał o sobie: "Trochę popieprzony, ale w sumie w porządku".


czytaj także
Wywiad Dajemy sobie czas na myślenie [rozmowa z Katherine Waugh i Fergusem Dalym] 5/08/17
Wywiad Słoń poślubił gołąbka 5/08/17
Wywiad Manifestacje to za mało [rozmowa z Mortenem Traavikiem] 5/08/17
Wywiad Tylko ja i… film [rozmowa z Sebastianem Smolińskim] 5/08/17