English
zaloguj / zarejestruj

Podróż do wnętrza waginy ["Podwójny kochanek"]

Piotr Czerkawski
3/08/17
Polscy krytycy o "Ostatnich dniach miasta" Tamera El Saida Niech żyje pornutopia! ["Misandrystki"]

François Ozon nie zwalnia tempa i nie przestaje zaskakiwać. "Podwójny kochanek" to zły brat bliźniak jego poprzedniego filmu - zaskakująco powściągliwego "Frantza". Wszystko, co tam było eleganckie i dyskretne, tutaj powraca z zadowoloną z siebie, kampową dosłownością. Niezależnie od jaskrawych różnic oba tytuły łączy jednak ten sam temat - eksplorowanie granicy między prawdą a fikcją, fantazją a rzeczywistością.

Francuski mistrz nie traci czasu na grę wstępną i od razu bierze się do rzeczy. "Podwójny kochanek" zaczyna się od sceny ukazującej wnętrze waginy głównej bohaterki, a potem poczucie absurdu już tylko rośnie. Ostatecznie Ozon zabiera nas w ekstrawagancką podróż po świecie psychoanalitycznych sesji, seksualnych ekscesów i paranoicznych fantazji. Jednocześnie, swoim zwyczajem, reżyser zastawia na nas pułapkę. Choć film urąga poczuciu dobrego smaku, szybko okazuje się, że w żadnej mierze nie jest to jego wadą. Wręcz przeciwnie, "Podwójny kochanek" działa na widza niczym najbardziej skrywana guilty pleasure. Historia młodej kobiety wikłającej się w erotyczny trójkąt z dwoma terapeutami fascynuje za sprawą zmysłowego nastroju, wizualnego przepychu i efektownych zwrotów akcji. Dzięki reżyserskiej maestrii Ozona w "Podwójnym kochanku" - niczym w najlepszych filmach Polańskiego i Cronenberga - sceny rodem z horroru potrafią niepostrzeżenie uzyskać posmak czarnej komedii.

Choć film urąga poczuciu dobrego smaku, szybko okazuje się, że w żadnej mierze nie jest to jego wadą. Wręcz przeciwnie, "Podwójny kochanek" działa na widza niczym najbardziej skrywana guilty pleasure.

Osobliwy charakter dzieła Ozona tłumaczy częściowo jego niecodzienna geneza. Film Francuza stanowi luźną adaptację opowiadania Joyce Carol Oates. Wybitna amerykańska autorka napisała je przed laty niejako dla żartu i pod pseudonimem. Silnie literacką tożsamość "Podwójnego kochanka" wzmacnia dodatkowo pomysł reżysera, by z głównej bohaterki uczynić kogoś w rodzaju "narratora niewiarygodnego". Cierpiąca na zaburzenia psychiczne dziewczyna - tak jak choćby bohaterowie niektórych książek Nabokova - konfabuluje, przedstawia sprzeczne wersje wydarzeń i podaje w wątpliwość autentyzm przedstawionego świata.

Ozon, który przed laty wykorzystał już podobny koncept w "Basenie", pozostaje wierny swojemu artystycznemu credo - w sztuce i w życiu nic nie liczy się bardziej niż dobrze opowiedziana historia. Wychodzący z takiego założenia "Podwójny kochanek" rzuca tym samym wyzwanie światu hierarchii, konwenansów i przejrzystych reguł gry. Przy okazji zadaje już chyba ostateczny cios staroświeckiemu podziałowi na kino "ambitne" i "rozrywkowe". Nie ma żadnych wątpliwości, że dzieło Ozona, namaszczone na film otwarcia Nowych Horyzontów, zadowoli wielbicieli obu tych porządków. To się nazywa podwójna przyjemność!
 

Opis filmu "Podwójny kochanek"


Piotr Czerkawski

Krytyk filmowy, dziennikarz, doktorant Uniwersytetu Wrocławskiego. Zdobywca III nagrody w Konkursie dla Młodych Krytyków Filmowych imienia Krzysztofa Mętraka. Członek Europejskiej Akademii Filmowej. Od znanej polskiej reżyserki usłyszał o sobie: "Trochę popieprzony, ale w sumie w porządku".


czytaj także
Wywiad Ucieczka od terroru zegara [rozmowa z Małgorzatą Sadowską] 3/08/17
Wywiad Ed Wood z Kabulu [rozmowa z Sonią Kronlund] 3/08/17
Wywiad Filmy zagubione w czasie [rozmowa z selekcjonerami sekcji Lost Lost Lost] 3/08/17
Wywiad Kino radykalnie feministyczne [rozmowa z Ewą Szabłowską] 3/08/17