en
Marina Abramović: artystka obecna reż. M. Akers, J. DupreMarina Abramović: artystka obecna reż. M. Akers, J. Dupre

Media o filmie

"W filmie Matthew Akersa kapitalnie uchwycona jest gorączka narastająca wokół wystawy. Ludzie pielgrzymują do MoMA niczym do sanktuarium ponowoczesnej świętej. Niektórzy przybywają z drugiego końca świata, aby na nią spojrzeć, wiele osób płacze ze wzruszenia Ci, którzy spotkanie z Mariną mają już za sobą, opowiadają o niezwykłym doświadczenia Jakim Mało kto potrafi ubrać je w słowa, ale emocje przypominają religijne uniesienie. Media podgrzewają atmosferę. Marina Abramović, która jeszcze przed chwilą znana była tylko pasjonatom sztuki współczesnej, staje się bohaterką newsów w głównych stacjach telewizyjnych. Twierdzi, że momentem przełomowym było pojawienie się na horyzoncie Lady Gagi."

Stach Szabłowski ("Wprost")

"Tę nieco hagiograficzną historię życia i twórczej działalności Abramović oglądamy przez pryzmat przygotowań i uczestnictwa w retrospektywie jej twórczości w nowojorskim MoMA. Można się tej hagiograficzności czepiać, można marszczyć brwi na dość cyniczne próby wyciśnięcia łez z oczu widzów (i tak by pewnie popłakali), ale trzeba przyznać jedno: w dziedzinie filmów o sztuce niewiele powstaje dzieł tak dobrych jak to."

Michał Zygmunt ("Krytyka Polityczna")

"Supergwiazdy świata sztuki stają się bohaterami kina. Marina Abramović, której poświęcono dokument Marina Abramović: artystka obecna, pokazywany na Nowych Horyzontach, jest idealną madonną wielkiego ekranu.
Dzieło życia, zgromadzone na retrospektywnej wystawie w MoMA, oddziałuje na tych nawet, którzy nigdy o niej nie słyszeli, z wypiekami na twarzy mówią o niej widzowie, którzy nie potrafią powtórzyć jej nazwiska. Dokument Matthew Akersa przekazuje emocje w stanie czystym, używając dramaturgii - minimalizmu, intensywności i erupcji uczuć - niemal w hollywoodzkim stylu. Nie sposób im się nie poddać, zwłaszcza w bezpiecznym mroku sali kinowej, podczas zbiorowego doświadczenia seansu."

Adriana Prodeus (dwutygodnik.pl)

"Ludzie zabijają się o możliwość, by popatrzeć jej w oczy. I nie jest tak, że ciągnie ich do tego tylko aura wydarzenia medialnego, możliwość spotkania z ikoną współczesnej sztuki. Na ich twarzach dzieje się coś dziwnego, więcej niż gdyby było to tylko spotkanie z gwiazdą - zupełnie jakby Abramović swoim cierpliwym spojrzeniem coś w nich otwierała, jakby zaspokajała nim ich najgłębsze pragnienia. Potworne sentymenty, kolejni widzowie płaczą, przykładają ręce do serca, ich twarz jest jednym wielkim wzruszeniem, dziękują artystce. Aż nie chce się wierzyć, że coś tak intymnego może zdarzyć się w zatłoczonej sali, pod nadzorem tylu świadków, którzy czekają cierpliwie na swoją kolej.

Do samego filmu można mieć pretensje, że zbyt gładko prześlizguje się nad biografią artystki. Akers trochę boi się swojej bohaterki, nie waha się za to, by używać mocnych gestów, niektóre sekwencje wyglądają, jakby zostały zapożyczone z melodramatu, nie tego spodziewamy się po filmie, który portretuje jedną z najbardziej skandalizujących artystek XX wieku. Wątpliwości jednak za każdym razem ustępują wobec siły Abramović. Może i nigdy nie wychodzi ona z roli, może i bezustannie gra, ale gra swoim ciałem - to ciało jest nagie, wystawione na widok publiczny. I autentyczne."

Jakub Socha (dwutygodnik.pl)

"Jeśli jednak pojawił się na festiwalu film, który pytania o granice sztuki i hochsztaplerstwa, oryginalności i mydlenia oczu stawia najostrzej (a zarazem pięknie unieważnia), to był nim pokazywany poza konkursem dokument Matthew Akersa Marina Abramović: artystka obecna. (...)

Do Mariny ustawiają się kolejki jak do gwiazdy pop, mistrza buddyzmu albo uzdrowiciela. Widzimy, jak zmienia się twarz performerki ("Fizyczny ból, kiedy siedzisz nieruchomo tyle godzin, zmienia twój stan umysłu"). Ci, którzy dostępują "audiencji", uśmiechają się, ale najczęściej płaczą. A krzesło w MoMA zmienia się prawie w konfesjonał, gdzie można milcząco wyrzucić z siebie bezradność, tęsknotę, ból i rozpacz.

Czy to zasługa samej Abramović, czy raczej autosugestia odwiedzających, którzy "rozmawiają" sami ze sobą? To wydaje się bez znaczenia. Być może performerka wchodzi w rolę kogoś, kim nie jest, być może perfekcyjnie kreuje iluzję. Ale efekt tego złudzenia, choć chwilowy, okazuje się prawdziwy. Czy nie na tym właśnie polega sztuka?"

Paweł T. Felis ("Gazeta Wyborcza")

"Artystka obecna to dzieło Matthew Akersa, który z jednej strony dokumentuje przygotowania do retrospektywy Abramović w Museum of Modern Arts w Nowym Jorku, z drugiej zaś - próbuje nakreślić jej bardzo osobisty portret. Odruchowo i naiwnie odtworzyłam tę opozycję "sztuka-życie", a w przypadku tej postaci taki podział jest chyba bezzasadny. Zarzucenie go podpowiada pierwszy monolog w filmie: "to, na co patrzysz, to różne Mariny". Artystka twierdzi, że najbardziej utożsamia się z tą warstwą swojej osobowości, która godzi wszystkie pozostałe - zarówno jej wcielenia sceniczne, jak i to, co może stanowić przedmiotem opisu dla biografisty. Akers przeplata więc rozmowy o sztuce (zarówno te konkretne, jak i abstrakcyjne) wspomnieniami Abramović, dotyczącymi jej trudnej, ale chętnie przywoływanej przeszłości. Pojawiają się tu także liczne głosy jej współpracowników, przyjaciół, kochanków, uczniów i fanów, których różnią może opinie, ale łączy poczucie obcowania z geniuszem. Zdaje się, że podobne wrażenie wywiera ten film na widzach: możemy się różnić co do oceny jej dokonań artystycznych, ale nikt chyba nie odmówi jej charyzmy, determinacji, siły i… uroku. (...)

Artystka obecna to film tak wielowątkowy, że obdzieliłby tematami niejeden festiwal. Wśród propozycji programowych "Nowych Horyzontów" zdaje się jakimś tajemnym kluczem, który otwiera wszystkie sekcje i podszeptuje, jak interpretować poszczególne filmy."

Magdalena Malińska ("Zwierciadło")

"(...) kiedy dochodzi już do spotkania twarzą w twarz, dzieje się rzecz magiczna. Abramović hipnotyzuje swoim obliczem tak, że dla siedzącego przed nią człowieka wszystko inne przestaje mieć znaczenie, jak gdyby cała wypełniona tłumem ludzi przestrzeń nagle przestała istnieć a pozostały tylko stół, dwa krzesła i spojrzenie Mariny Abramović. Mamy wrażenie, że zbliżamy się do jakiegoś niesamowicie osobistego, niemal intymnego przeżycia, niezrozumiałej więzi która powstaje pomiędzy dwiema wpatrzonymi w siebie osobami. To interesujące i niepokojące zarazem, że X muza potrafi zaczarować postać Abromović nawet dla tych, którzy tak jak ja przed wejściem na seans byli dalecy od oczarowania jej pracami. Tym większe brawa dla twórców."

Zuzanna Witulska (esensja.pl)

"Marina Abramović: artystka obecna Matthew Akersa to dla performerki kolejna gra z etykietką artystki ekstremalnej. Przygotowania do wystawy w MoMA to fabularyzowane działanie na wzór historii o superbohaterce, która za wszelką cenę pragnie ukończyć niebezpieczną misję. Nie są jej obce melodramatyczne historie i utrata wiary w szczęśliwy finał. Walczy do końca i wytrwale wpatruje się w twarze swoich widzów. Ostatecznie osiąga cel - staje się powszechnie pożądana."

Joanna Ostrowska (Gazeta Festiwalowa "Na horyzoncie")